Aktualności:

Wydarzenia regionalne

Dodano: 07-02-2017

Sylwetki naszego regionu


  Hermann Manske – urodził się w 1839 r. w miejscowości Neu-Preussendorf (obecnie Prusinówko k. Wałcza), zmarł w 1918 (19) r. w Dassel. Niemiecki przemysłowiec, pionier przemysłu cementowego. Od roku 1876 związany ze spółką ceramiki, Gräwitz & Co w Szczecinie. Nawiązał kontakty biznesowe ze Stanami Zjednoczonymi. W 1899 r. założył Portland Cement Fabryka Germania z siedzibą w Lehrte.

dr Przemysław Bartosik
Dodano: 03-02-2017

Śladami przeszłości - Prusinowo Wałeckie
















Dodano: 03-02-2017

Posiedzenie Rady

  W dniu 12 stycznia 2017 r. dr Przemysław Bartosik uczestniczył w otwartym posiedzeniu Instytutu Humanistycznego Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Pile. Zapoznano się m.in. z referatem nt. Jakości Kształcenia w kontekście nowych wymagań prawnych oraz z konkursem ogłoszonym przez Ministra Spraw Wewnętrznych dotyczącym Policji Państwowej w okresie międzywojennym.

Dodano: 12-01-2017

O Anglikach w Tucznie

  W 1947 r. przybyła do miejscowości Tuczno „Misja Angielska”. Przyjazdem obcokrajowców zainteresował się Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego (PUBP) w Wałczu. Celem misji było niesienie pomocy niezamożnym dzieciom z Tuczna i okolic. Wkrótce UBP ustalił dane personalne angielskiej delegacji. W jej składzie znalazła się m.in. tłumaczka z Warszawy. Do miejscowości zaczęli przyjeżdżać kolejni Anglicy. W dniu 6 grudnia 1947 r. władze administracyjne Tuczna i powiatu zaproponowały delegacji opiekę nad dziećmi z Wałcza. Ambasada amerykańska nie wyraziła jednak na to zgody.
  Wysłany do Tuczna referent UBP pozyskał czterech agentów o pseudonimach: „Florczak”, „Dobry”, „Leopold” i „Duży”. Zadaniem agentury było informowanie o wszelkich kontaktach Anglików z miejscowym społeczeństwem. W lutym 1948 r. agent „Leopold” donosił: „[...] Szofer z Misji Angielskiej nadal chodzi do przedszkolanki [...] i obdarza ją hojnymi datkami w postaci prowiantu i napoju wyskokowego”. Szofera obserwował również agent „Duży”. W jego donosie można przeczytać: „[...] w mieszkaniu Misji znajduje się aparat radiowy [...]. Aparat ten jest wielkości aparatu telefonicznego polowego i skrzynka jego jest żółta. Na tarczy aparatu napisy nie polskie, zaś na środku tarczy jest napis niby firmowy „Pilot” – Wychodząc z mieszkania w tym dniu spotkałem szofera Misji Angielskiej, który jest stale przy Misji i który wchodził z nieznanym w Tucznie mężczyzną. W drugim dniu ustaliłem, że nieznanym mężczyzną był szofer z Warszawy”.
  Podczas pobytu w Tucznie Anglicy kontaktowali się z wałeckim starostą, personelem medycznym oraz byłym wójtem Sypniewa, który według UBP był „wrogo ustosunkowany do obecnego ustroju Państwa Polskiego”. W raporcie agenturalnym zanotowano: „[...] na terenie Sypniewa stacjonuje 1-en garnizon Czołgistów Armii Czerwonej, a w odległości 15 km od Sypniewa stacjonują dwa pułki czołgistów zmotoryzowanych w artylerię ciężką i lekką. W związku z tym Misja Angielska w obecnej dekadzie poczyniła wszelkie starania o objęcie gminy Sypniewo celem udzielenia pomocy dla dzieci biednych”. W marcu 1948 r. agent o ps. „Antoni” w swym pierwszym doniesieniu informował: „[...] Dnia 1.3.48 r. Misja Angielska z Tuczna otrzymała jeden wagon żywności z Warszawy o pojemności 20 ton. Zwózką w/w produktów 2 auta ciężarowe Misji uskuteczniały od rana do obiadu. Produkty te zostały zmagazynowane w Ośrodku Zdrowia przy ul. Cmentarnej. Dnia 17.2.48 r. do Tuczna przyjechało 13 księży z powiatu, którzy zatrzymali się w szpitalu „Caritas” w Tucznie, rzekomo w celu odbycia rekolekcji. Pobyt ich trwał 2 dni”.

Szpital w Tucznie.

  Z dokumentów wynika, iż UBP doceniał agenta „Antoniego”, który miał rzekomo szerokie możliwości rozpracowywania „podejrzanego elementu”. Był „inteligentnym i bardzo lubianym” człowiekiem przez miejscowe otoczenie. W innym donosie „Antoniego” czytamy: „Dnia 3.3.48 r. nawiązałem kontakt z […] pomocnicą w laboratorium Misji Angielskiej w Tucznie. W/w pracuje już tam od miesiąca i ma być przez nich wysłana na kurs położnic do Warszawy na ich koszt. […] Do jednej z Angielek chodzi polak władający językiem angielskim i u niej się stołuje. Jest wysokiego wzrostu i ubrany w jasne palto. Co za jeden jeszcze nie wiadomo. […] Misja rozdała w wiosce Strzelno gm. Lubiesz większą ilość garderoby i obuwia między dzieci”.
  W marcu 1948 r. do jednej z Angielek pracujących w misji przyjechał „narzeczony”. Bieżących informacji dostarczał w tej sprawie agent „Florczak”: „Rysopis rzekomego narzeczonego Angielki, wzrost około 165 cm, włosy ciem. blond, twarz okrągła, oczy piwne, nos krótki, ubrany był w garnitur siwy, czapka siwa, jesionka brązowa, pantofle brązowe”. Agent „Florczak” otrzymał zadanie ustalenia danych personalnych i miejsca zamieszkania „narzeczonego”.
  Również w późniejszym okresie agentura UBP rozpracowywała działalność cudzoziemców. Zachowało się wiele donosów w tej sprawie. Misja zakończyła się z dniem 31 maja 1949 r. Wszelkie lekarstwa zostały przekazane lekarzowi powiatowemu. Samochody, którymi poruszali się Anglicy oddano do dyspozycji wałeckiej Opieki Społecznej oraz Szpitala Powiatowego. Wieczorem 31 maja 1949 r. zorganizowano wieczorek pożegnalny z udziałem władz miasta. Personel zatrudniony w misji wynagrodzono kocami, bielizną oraz książkami.
  Ostateczny wyjazd Anglików z Tuczna nastąpił 19 czerwca 1949 r. Żegnał ich m.in. informator UBP „K.4”.

dr Przemysław Bartosik

Dodano: 31-12-2016

1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  12  13  14  15  16  17  18  
19  20  21  22  23  24  25  26  27  28  29  30  31  32  33  34  
35  36  37  38  39  40  41  42  43  44  45  46  47  48  49  50  
51  52  53  
  Program działania  |   Struktura  |   Kontakt  
Copyright © RTHZW - WAŁCZ 2008-2017
Projekt i wykonanie: