Dzieje regionu:

Ziemia Wałecka w polityce ostatnich Piastów

  Objęcie władzy w Wielkopolsce w roku 1314, zmusiło Władysława Łokietka do podjęcia aktywnej polityki rewindykacji ziem między Drawą, a Gwdą. W tym celu dołączył w 1315 roku do potężnej koalicji antybrandenburskiej, złożonej z władców skandynawskich i książąt północnoniemieckich. Co prawda Brandenburgia poniosła błyskawiczną klęskę w starciu z koalicją, wydaje się jednak iż polski władca w jej wyniku nic nie uzyskał. Jednak już w niedługi czas po tym, w roku 1319 umiera ostatni przedstawiciel dynastii Askańskiej margrabia Waldemar, a walki o spadek po Askańczykach dadzą Łokietkowi pretekst do kolejnej próby zajęcia terenów Ziemi Wałeckiej oraz prowadzenia aktywnej polityki zachodniopomorskiej. Do spadku po Askańczykach stanęło kilku pretendentów, min. jeden z książąt zachodniopomorskich (wołogojski) Warcisław IV, któremu udało się opanować nawet niemal całą Nową Marchię. Ostatecznie jednak król niemiecki Ludwik Wittelsbach, mocą tradycyjnych uprawnień (był seniorem dla władców wszystkich państw wchodzących w skład Rzeszy) nadał całą Marchię Brandenburską swojemu siedmioletniemu synowi Ludwikowi. Jednocześnie podtrzymując decyzję o zależności lennej księstw pomorskich nie bezpośrednio od Cesarstwa, ale właśnie od władców Brandenburgii. Był to klasyczny przykład polityki kolejnych elekcyjnych królów niemieckich, gdzie partykularyzmy na terenie Rzeszy i polityka nepotyzmu, miały wzmacniać pozycje rodu aktualnie panującemu. W tej sytuacji książęta pomorscy zwrócili się o pomoc do skonfliktowanego z Wittelsbachami papieża Jana XXII. Nie omieszkał tej sytuacji wykorzystać również Władysław Łokietek, znajdujący się również w obozie papieskim. W 1325 roku, Władysław oraz ówcześni książęta zachodniopomorscy Warcisław wołogojski i Barnim szczeciński, zawarli w Nakle nad Notecią, układ zaczepno-obronny, wymierzony przeciw Brandenburgii. Na jego mocy ziemie na zachodnim brzegu Drawy miały zostać włączone do księstw pomorskich, natomiast ziemie na jej wschodnim brzegu (głównie Ziemia Wałecka) przypaść miały Polsce. Alianci jeszcze w tym samym roku, ponaglani przez papieża uderzyli na tereny Nowej Marchii. Była to jednak raczej wyprawa o charakterze łupieskim, czy raczej rekonesansowym, bowiem nie udało się w jej wyniku zająć Łokietkowi obszaru Ziemi Wałeckiej, co było głównym motywem sojuszu nakielskiego. W następnym roku sojusznicy wznowili działania zbrojne, do których król polski przygotował się nadzwyczaj starannie, uzyskując posiłki węgierskie, ruskie, a przede wszystkim litewskie. Najazd ten przyniósł ogromne zniszczenia terenów Nowej Marchii i miał niezwykle brutalny przebieg – wydaje się, że głównie za sprawą posiłkujących Łokietka oddziałów sojuszniczych, które nie do końca rozumiały polityczne cele wyprawy. Zniszczenia nie mogły oczywiście ominąć także Ziemi Wałeckiej, która była jednym z głównych celów wyprawy. Co prawda brak jest źródeł na ten temat, ale skoro splądrowaniu uległy ziemie daleko na północny-zachód od Wałcza, to podobny los nie mógł ominąć i Ziemi Wałeckiej. Przypuszczalnie udało się zająć Łokietkowi na pewien czas, przynajmniej część terenów między Drawą, a Gwdą, gdyż w roku 1328 cesarz Ludwik IV Wittelsbach potwierdza prawa swego syna do ziem zagarniętych w Nowej Marchii przez Polskę i nakazuje odebranie mu ich siłą. Echem tych walk polsko-brandenburskich, może być wspomniana już wcześnie, ponowna lokacja Tuczna z roku 1331, przy założeniu, że miasto zostało w ich trakcie poważnie zniszczone. Tym bardziej, iż badania archeologiczne z 2005 roku, wykazują ślady potężnego pożaru miasta, datowane właśnie na lata dwudzieste XIV wieku. Walki ustały w roku 1329, a w ich wyniku władztwo Władysława Łokietka cofnęło się z powrotem na linę Noteci (tzw. układ landsberski). Ten niekorzystny dla Polski wynik dotychczasowych walk, spowodowany był wzajemną nielojalnością zarówno ze strony Władysława Łokietka, jak i książąt zachodniopomorskich, we wspólnych działaniach, wznowienie przez władcę polskiego wojny z Krzyżakami i sprzymierzonym z nimi Janem Luksemburskim, ale również jak się wydaje, niechęć wielkopolskiego możnowładztwa do prowadzenia dalszych, wyniszczających tereny nadgraniczne walk. Sygnatariuszem dokumentu rozejmowego, ze strony polskiej był starosta wielkopolski Wincenty z Szamotuł, który w tymże samym mniej więcej okresie (1331 rok), wdawał się w prywatne układy z Wedlami z Ziemi Wałeckiej. Sprzyjało temu zresztą nawiązywaniu bliskich, często nawet rodzinnych kontaktów między rodami wielkopolskimi, a rycerstwem zamieszkującym obszar między Drawą, a Gwdą, co zaważy w latach następnych na losach Ziemi Wałeckiej.
  Kiedy po śmierci Władysława II Łokietka, tron polski objął jego syn Kazimierz Wielki, jednym z pierwszych jego posunięć politycznych było zawarcie z margrabią brandenburskim układu pokojowego (1333 rok). Dotyczył on głównie nadgranicznej współpracy, mającej na celu ograniczenie prywatnych wojen i rozbojów, ale otwierał również drogę do dalszych rokowań terytorialnych. Układ ten miał zostać wzmocniony przez małżeństwo córki Kazimierza Wielkiego, z przedstawicielem dynastii Wittelsbachów (młodszym synem cesarza Ludwikiem). Jednak jednoczesne próby zbliżenia z Janem Luksemburskim (zaciętym wrogiem Wittelsbachów), zakończone ostatecznie niepowodzeniem, spowodowały, iż do realnego sojuszu Kazimierza z Wittelsbachami doszło dopiero w roku 1345. Obejmował on ze strony Wittelsbachów zarówno cesarza jak margrabiego brandenburskiego i miał wyraźne ostrze antyluksemburskie. Priorytety polityki zagranicznej Kazimierza Wielkiego w oczywisty sposób odsuwały problem przynależności Ziemi Wałeckiej, na bardzo daleki plan. Sojusz z Brandenburgią rządzoną przez Wittelsbachów, był dla Kazimierza, bowiem o wiele ważniejszy niż skrawek ziem zanoteckich. Sytuacja ta zmieniła się jednak już w dwa lata później, gdy umarł cesarz Ludwik Wittelsbach, a cała misterna sieć sojuszy antyluksemburskich, w Europie Środkowo-Wschodniej przestała odgrywać jakąkolwiek rolę. Tym bardziej, iż królem niemieckim został wybrany Karol Luksemburski, natomiast najbardziej zacięty wróg Łokietka i Kazimierza Wielkiego, Jan Luksemburski zginął w bitwie pod Crecy. Zaowocowało to ostatecznie podpisaniem traktatu namysłowskiego (1348 rok) normalizującego na pewien czas stosunki między Karolem, a Kazimierzem. Mimo iż pozycja Wittelsbachów słabła w Brandenburgii (doszło tam nawet do wojny domowej), a kraj pogrążał się w anarchii, władca polski nie wykorzystał nadarzającej się okazji rewindykacji ziem między Drawą, a Gwdą. Sytuację ta wykorzystali natomiast książęta zachodniopomorscy, uniezależniając się od zwierzchności lennej ze strony Brandenburgii, a nawet uzyskując jej kosztem pewne nabytki terytorialne . Należy jednak usprawiedliwić w tym momencie działania (a raczej ich brak) Kazimierza Wielkiego, gdyż był zajęty w tym czasie bardziej żywotnymi interesami państwa (np. ekspansją na Ruś).
  Ciekawym dokumentem z tego okresu (1337 rok) jest ,,Księga ziemska’’ (,,Landbuch”), w której spisano posiadłości leżące w Nowej Marchii. Co prawda do czasów dzisiejszych, zachowała się ona w stanie bardzo niekompletnym (brak min. stron dotyczących większości obszaru Ziemi Wałeckiej), ale stanowi cenne źródło do ogólnego przedstawienia stanu tych ziem na przełomie lat 30-tych i 40-tych XIV wieku. Wymienia się tam min. zniszczone wsie, bądź też liczbę użytkowanych łanów (również nieużytków). Kilka z nich min. Strączno, Chwiram, Wiankowo czy Gostomia położone są w bezpośredniej bliskości Wałcza. W pobliżu Tuczna natomiast całkowicie zniszczone zostały Małogoszcz i Brzeźniak. Zniszczenia te potwierdza rejestr parafii i dochodów kościelnych z archidiakonatu zanoteckiego pochodzący z roku 1349, gdzie również przedstawiono liczbę uprawianych i opuszczonych łanów. Łany wokół Wałcza (100), Tuczna (111), Mirosławca (70) i Człopy (80), w całości są zagospodarowane i uprawiane, również w okolicznych wsiach stosunek ziemi uprawianej, do opuszczonej wynosi mniej więcej 6 do 1 (np. Hanki), czasami także 4 do 1 (np. Strzaliny). Natomiast im dalej na północ i zachód tym sytuacja jest gorsza. Np. w Łowiczu Wałeckim, połowa (30) łanów jest zupełnie opuszczona, podobnie jak w Orlej, nie mówiąc już o Białym Zdroju, gdzie wszystkie łany zostały opuszczone. Leżące na północy ziemie wokół Czaplinka (Tempelburg) są lakonicznie wymieniane jako ,,tota vasta”, czyli całkowicie zniszczone. Dane te dają pewien obraz, jak wielka zapanowała anarchia i rozprzężenie polityczne na terenach Nowej Marchii.
  Kazimierz Wielki interesował się początkowo Pomorzem Zachodnim, w kontekście sporów z Krzyżakami. Sojusz z książętami wołogojskimi (rok 1343) miał być próbą nacisku na Zakon tuż przed rokowaniami pokojowymi, choć zapewne jego znaczenie było głębsze. Wskazuje na to ślub Bogusława V, z córką Kazimierza Elżbietą (z tego związku narodzi się Kaźko Słupski). Dodatkowo, dzieci z tego związku miały być wychowywane na dworze krakowskim. Trwałe związanie się sojuszem z książętami zachodniopomorskimi, musiało wcześniej czy później doprowadzić do zainteresowania się przez Kazimierza Wielkiego, terenem Ziemi Wałeckiej. Byłby to, bowiem doskonały łącznik między Królestwem Polskim, a księstwami zachodniopomorskimi. Tym bardziej, iż tereny te należały już wcześniej do władców piastowskich. Mimo to akcja rewindykacji terenów między Drawa, a Gwdą musiała czekać na lepszy klimat polityczny, którego nie poprawiał w znaczący sposób luźny sojusz polsko-wołogojski Dalsza aktywizacja północno-zachodniej polityki Kazimierza Wielkiego, nastąpiła dopiero z początkiem lat 60-tych XIV wieku. Przyczyną tego, było powolne, acz systematyczne odsuwanie przez cesarza Karola IV od władzy w Brandenburgii, rządzących tam Wittelsbachów. Cesarz również zaczął umacniać swoje wpływy na Pomorzu Zachodnim, przez poślubienie córki Bogusława V i Elżbiety Kazimierzówny, która co prawda była wnuczką Kazimierza Wielkiego, ale księciu pomorskiemu, bardziej imponował zięć cesarz, niż teść król. Kazimierz Wielki musiał, więc utrzymać swoje wpływy na Pomorzu, do czego niezbędne mu było bezpośrednie z nim sąsiedztwo. Przyszedł czas na rewindykację z rąk brandenburskich Ziemi Wałeckiej. Tym bardziej, iż od przynajmniej końca lat 50-tych XIV wieku, na pograniczu nadnoteckim toczyły się zażarte walki rodowe, a granice państwowe nie były tu wcale, liniami podziału stron skonfliktowanych stron (głównymi oponentami byli wielkopolscy Pałukowie i nowomarchijscy Wedlowie, aczkolwiek po stronie tych ostatnich, stanęli również Czarnkowscy). Pierwszym posunięciem polskiego króla był sojusz z duńskim władcą Waldemarem IV, który wymierzony był ewidentnie w luksemburskie działania mające na celu przejęcie Marchii Brandenburskiej. Sojusz ten nie zdołał pokrzyżować jednak planów Karola Luksemburskiego, który skłonił brandenburskich Wittelsbachów do ekspektatywy (w wypadku ich bezpotomnej śmierci) ich dziedzin na swojego syna Wacława. Jednocześnie obaj margrabiowie Ludwik i Otton dokonali między sobą podziału Brandenburgi (1364 rok). Spośród wymienionych posiadłości, wyszczególniono także dobra Wedlów, w tym Tuczno, Człopę (sic!) i Wałcz.
  Nowe rządy doprowadziły rychło do konfliktu między Wedlami, a Guntersbergami, ci ostatni, bowiem związali się silnie ze stronnictwem luksemburskim, uzyskując dzięki temu nowe nadania i przywileje, prawdopodobnie kosztem Wedlów. Dalsze ograniczenia pozycji Wedlów w Nowej Marchii nastąpiły także po rychłej śmierci margrabiego Ludwika, kiedy władzę nad całą Brandenburgią przejął jego brat Otto Leniwy. Przebywał on na stałe na praskim dworze Luksemburczyka, a rządził przez swoich przedstawicieli. Jednym z nich był początkowo także Hasso von Wedel, pan na Tucznie i Wałczu, został jednak szybko odsunięty od łask władcy. Przywileje i łaski, jak się wydaje utracili tylko Wedlowie z Ziemi Wałeckiej, bowiem przedstawiciele innej linii (świdwińskiej) towarzysza na stałe Ottonowi podczas jego podróży. Prawdopodobnie w niełaskę popadł także wielki nowomarchijski ród von Ostenów, związanych silnymi więziami rodzinnymi z wielkopolskim rodem Czarnkowskich. Jego, bowiem przedstawiciele w 1365 roku, zdecydowali się złożyć hołd lenny Kazimierzowi Wielkiemu z Santoka i Drezdenka. Wydaje się, że to samo uczynili Wedlowie z Tuczna i Złocieńca, (do których w dalszym ciągu należał najprawdopodobniej Wałcz). W dość niejasnych okolicznościach Kazimierz Wielki uzyskał prawdopodobnie również prawa do Czaplinka i Drahimia, wykupione od zakonu joannitów, którzy najprawdopodobniej mieli w nich pozostać jako lennicy króla. Polityka pozyskiwania rodów nowomarchijskich przez Kazimierza Wielkiego objęła również Guntersbergów, którym przywrócono dawne nadania na terenie należącej do Polski Krajny. Margrabia Otto próbujący usamodzielnić się ot uciążliwej kurateli Karola IV, a będąc również naciskanym przez sojusznika Polski, księcia szczecińskiego Barnima III, musiał chcąc nie chcąc pójść na pewne ustępstwa. Wynikiem tego było podpisanie między Ottonem Leniwym, a Kazimierzem Wielkim w roku 1368, tzw. układu drawskiego, który sankcjonował polskie nabytki terytorialne za Notecią. Tym samym Ziemia Wałecka, a być może także i złotowska (przyjmując, iż tam też Wedlowie z Tuczna mieli swoje dobra) znalazła się w granicach państwa Kazimierza Wielkiego. Król na wyraźną prośbę mieszczan wałeckich, potwierdził ich nadania i przywileje zawarte w pierwotnym akcie lokacyjnym miasta, co może wskazywać, iż kolejni jego posiadacze, a raczej dzierżawcy, nie zawsze je respektowali. Układ przewidywał również odstąpienie Kazimierzowi Drahimia i skłonienie joannitów do ustąpienia z Czaplinka, który mu już wcześniej sprzedali.
  Uzyskanie przez Królestwo Polskie Ziemi Wałeckiej, było poważnym sukcesem Kazimierza Wielkiego. Dzięki tym terenom Królestwo Polskie, uzyskiwało bezpośredni (graniczny) kontakt z Księstwem Słupskim, co było niezwykle ważne dla polityki sukcesyjnej króla, który chciał dzięki unii polsko-słupskiej, zapewnić następstwo po sobie, wnukowi Kaźkowi Słupskiemu. Tym bardziej, iż najprawdopodobniej na początku roku 1369 Kazimierz Wielki usynowił Kaźka i dokonał zmiany testamentu politycznego na jego korzyść. Jednocześnie zajęcie Ziemi Wałeckiej przez Polskę, likwidowało bezpośrednie połączenie ziem zakonu krzyżackiego, z Brandenburgią, co w wypadku wojny polsko-krzyżackiej w poważny sposób utrudniłoby dowóz posiłków i niezbędnego zaopatrzenia do państwa zakonnego.
  W swoim testamencie Kazimierz Wielki (zmarły w 1370 roku), zawarł pokaźny zapis dla Kaźka Słupskiego – obejmował on przede wszystkim Kujawy (niejako rodzinną posiadłość ostatnich Piastów), ziemie sieradzką, dobrzyńską, kruszwicką i łęczycką. Oprócz tego, książe słupski miał objąć także grody w Bydgoszczy, a co dla nas jest najważniejsze także w Wałczu, z przyległym do niego terytorium. Nadania te wskazują na przeniesienie głównego ciężaru polityki zagranicznej Kazimierza Wielkiego, pod koniec życia na północ. Polityka ta zapewne odpowiadała możnowładztwu wielkopolskiemu, pozwalała, bowiem na odzyskanie przez nie prymatu politycznego w państwie i ściślejszy związek ich dzielnicy z regionem pomorskim. Wielkopolanie, bowiem nie dostrzegali dla siebie żadnych żywotnych interesów ekonomicznych i politycznych na Rusi, gdzie prym wiodło możnowładztwo małopolskie. Małopolanie jednak po śmierci Kazimierza Wielkiego, kierując się partykularnymi interesami swojej dzielnicy, opowiedzieli się za wcześniej już uzgodnioną sukcesją andegaweńską w Polsce. Dzięki szybkim działaniom Ludwika Węgierskiego i aktywnej polityce Małopolan, już w niecałe dwa tygodnie po śmierci ostatniego z Piastów, król węgierski koronował się w Krakowie na władcę Polski. Jednym z pierwszych działań podjętych przez Ludwika, było anulowanie części zapisu Kazimierza, dla Kaźka Słupskiego. Była to polityczna konieczność, którą wymuszała zachwiana jedność Królestwa Polskiego. Istotnie odebranie Kaźkowi Kujaw oraz ziemi sieradzkiej i łęczyckiej zachowało terytorialną jedność kraju, ale podzieliło jego społeczeństwo. Królewskiemu wnukowi pozostawiono jako polskie lenno Kruszwicę, Bydgoszcz, ziemię dobrzyńską i Wałcz z przyległościami. Sam zresztą Kaźko, którego pozycja została znacznie osłabiona, jak się wydaje nie miał wielkich ambicji politycznych i stał się wiernym lennikiem Ludwika Węgierskiego. Walczył nawet w jego szeregach z innym kandydatem to polskiego tronu Władysławem Białym. W toku tych walk został ciężko ranny podczas oblężenia Złotoryi i wkrótce zmarł bezpotomnie na zamku w Bydgoszczy (1377 rok). Zgodnie z prawem lennym, nadane mu wcześniej posiadłości przeszły na powrót pod bezpośrednie władztwo Ludwika Węgierskiego.


Jacek Łuszczyk

Data dodania: 22-04-2008

  powrót do listy dzieje regionu
  Program działania  |   Struktura  |   Kontakt  
Copyright © RTHZW - WAŁCZ 2008-2017
Projekt i wykonanie: