Dzieje regionu:

Na zamku w Mirosławcu

Zamek w Mirosławcu spalił się wraz z całym miasteczkiem w pożarze roku 1719. Po kilkunastu latach (1731) ówczesny dziedzic Mirosławca, Dionizy Blankenburg, rozpoczął wznoszenie nowej siedziby na innym miejscu. Kierując się iście pańską fantazją nakazał „...kłaść fundamenty pod nowy pałac na terenie bagnistym, gdzie zwykle ludzie chodzić nie mogą...”. Jak się później miało okazać „...w końcu w fundamentach to zgnije i już nic nie pomoże. A gdy nadejdzie rok 2000 wszystko się zawali, i nawet miasto zsunie się jeszcze do swojego grobu. Gdzie teraz stoi kościół i zamek, przejedzie z czasem pług...”.

  Mirosławiec (Märkisch Friedland), położony w północno–zachodniej części powiatu wałeckiego, był małym miastem zamieszkałym przede wszystkim przez rolników i kupców. Miejscowość otoczona była wieńcem zalesionych i łysych wzgórz, których odpływające wody powierzchniowe gromadziły się na nizinach. Tak powstał bagnisty teren z łąkami w kształcie półkola, który otaczał miasto od wschodu. W kierunku zachodu leżało piaszczyste pasmo wzgórz. Jako kanalizacja służył potok młynny, który płynął z północy na południe, znajdował się tu także młyn miejski.
  Prawdopodobnie pierwszą twierdzę obronną w mieście wybudował Hasso von Wedell. O zamku dowiadujemy się głównie z rękopisów niemieckich, które mówią: „...9 maja 1719 roku przypuszczalnie w domu Löffelbein’a o drugiej godzinie popołudniu wybuchł pożar z wielką siłą, który pochłonął całe miasto, tak że nie została ani jedna stajnia czy obora. Wraz z całym miastem spłonął zamek...”.
  Miasto zostało wkrótce odbudowane. Dopiero jednak w 1731 roku hrabia Dionysius Georg Joachim von Blankenburg (Dionizy Blankenburg) zlecił budowę nowego zamku. Został on wzniesiony przez murarskiego mistrza Gottfried’a Merker’a (Gotfryda Merckera). 10 lutego 1731 roku zaczęto przygotowywanie obszaru pod budowę. Gotfryd nakazał zwozić ziemię na bagna, następnie poprzez wykopanie szerokiego okopu o głębokości 4 metrów i dwudziestu metrach szerokości powstał prostokąt z długością kantów około 60-80 metrów. W podstawę wbito 180 pali. Jak podają źródła „...przez 14 dni jesienią 1731 roku zwozili pańszczyźniani chłopi pnie drzewne z lasu. Do wbijania pali w bagnisty grunt zagoniono mieszczan z Mirosławca...”. Na tym fundamencie został wzniesiony zamek.
  Budowla była z cegieł, do której budulec zwożono z cegielni niedaleko Henkendorf (Hanki). Cena za 1000 sztuk wynosiła jednego talara i 16 groszy, a za każde „wypalenie” mistrz Marker otrzymywał beczkę piwa. W skład „wypalenia” wchodziły 24.000 sztuki. Drewno do budowy było zwożone z lasu Dreiort. Woźnicy musieli zwozić swoimi zaprzęgami drewno przez trzy dni od rana do zachodu słońca. Potem następowała zmiana i przychodzili inni woźnicy. O żywność dla koni musieli się troszczyć mieszkańcy dwóch dworów: w Lobitz i w Henkendorf.
  W roku 1738 zamek był gotowy do zamieszkania. Ponieważ jednak żona hrabiego, Charlotte Luise Reichsgräfin von Schwering, owdowiała pani generałowa baronowa von Heyden w Schwarzenstein, nie uznała tej budowy jako zamku, w roku 1743 i 1745 dobudowano skrzydła. Dopiero wtedy został zamek przejęty we władanie. W rezultacie powstała okazała budowla utrzymana w stylu baroku holenderskiego.
  Zamek mógł mieć następujące wymiary: długość ok. 40 metrów, szerokość 12 metrów, wysokość kalenicy 22 metry, wieży aż do wierzchołka krzyża 32 metry. Są to wymiary przypuszczalne, przyjęte na podstawie powierzchni, zajmowanej przez pokój z gobelinami (pięć i pół metra wysokości i dziewięć metrów szerokości).
  W mury wkomponowano otynkowane ciosy kamienne. W wilgotny tynk wciśnięto kwarc i odłamki szkła tak, aby uzyskać wygląd piaskowca. Szeroka rampa prowadziła do wejścia. Nad nim umieszczono herby rodziny von Blankenburg i von der Goltz. Na pochyłych stronach szczytu leżała po każdej stronie żeńska figura. Z ośmiokątnej kopuły w wieży zasięg widoczności rozciągał się nawet na bardzo odległe miejsca.
  Z tylnego wyjścia schody miały w założeniu prowadzić do ogrodu i parku, który był wprawdzie zaprojektowany, ale nigdy nie doszło do jego realizacji. Szczyt tylnej części zamku był, w przeciwieństwie do strony przedniej, czteropiętrowy. Za zamkiem w narożnikach otaczającego okopu stały pawilony. Od strony miasta docierało się do zamku przez most. Taki sam most wiódł z ogrodu do parku właściwego z dużym drzewostanem. Po stronie podwórza gospodarczego rosły kasztany, topole natomiast posadzono po wewnętrznej stronie fosy.
  W przedsionku znajdowała się mozaika z małych różnokolorowych żwirów gruboziarnistych, tworząca godła rodziny von Blankenburg i von der Goltz. Prawe drzwi prowadziły do korytarza, a potem na piętro i do piwnicy. Przez przylegający pokój wchodziło się do pokoju gobelinowego. Jedna ściana była pokryta gobelinami z jedwabiu, wełny i przędzy. Figury przedstawiały czarną królową na dostojnym leżaku, ponad której głową podawały sobie ręce dwie czarne postacie. U jej stóp czarni chłopcy składali władczyni hołd, wręczając jej kwiaty. Ponad baldachimem tronowym unosiły się dwa orły. 
Druga ściana była podzielona przez trzy obrazy. Przy oknie żeńska figura ze snopkiem w ręku, sięgająca drugą ręką po sierp. Drugi obraz przedstawiał muzę, trzymającą lirę przyozdobioną wieńcem z bluszczu. Obok drzwi był trzeci obraz, który przedstawiał wojownika z hełmem i mieczem. Ściany białej Sali, położonej w środkowej części budowli na piętrze, były wyłożone płytkami. Pomiędzy oknami rozmieszczono lustra. Szczególne tło tworzyły z góry na dół papugi pawie, winogrona i inne owoce. Godne uwagi były malowidła sufitowe, które sięgały od górnego kantu okna aż do sufitu. Obraz po lewej stronie drzwi przedstawiał postać żeńską opierającą się o skałę, która machając przysłuchiwała się pod drzewem wyżej stojącej postaci żeńskiej grającej na lutni. Pod nim napisane były następujące słowa: „Prawie każdy śmiertelnik ufa zbyt lekko złudzeniu, słowu schlebiającemu, spojrzenie, tak łagodne i czyste. O ufajcie tylko czynowi, inaczej nauczycie się dopiero poprzez ból zbyt późno, czym jest prawda. Twoje obiektywne serce”. Po lewej stronie tego napisu wisiały dwa obrazy wojenne. Jeden przedstawiał Minervę z chorągwiami i mieczami oraz rozrzuconymi broniami. Po prawej od pierwszego obrazu stała rzeźba. Obok niej nimfa, sięgająca po miskę z winogronem, spowita w welon. Po jej lewej stronie „wypływała ze źródła w lesie, woda od urny Najdy”. Pod nią było napisane: „Żart w delikatnych ustach, powagę w radosnym zmyśle, rozsypać na życie połączywszy w bukiet kwiatów”. Na obrazie ponad drzwiami, z rozkazująco podniesioną ręką siedziała żeńska postać, której druga ręka spoczywała na kuli. Z boku z chmur wyłaniał się anioł. Obok umieszczono wers: „Uczucia lubią tańczyć z naszym sercem w jasnym czarodziejskim połysku wyobraźni. Tylko poważny rozsądek jest zawsze odpowiednim władcą”. Sklepienie sufitu składało się aż do okien z łuków, zbiegających się w sklepienie gwieździste z fundamentem głęboko pociągniętym w dół. W piwnicy znajdowały się pomieszczenia na zapasy i kuchnia. 
   Zamek spalił się w roku 1890. Pozostałości po nim to wysepka oraz resztki podmurówek.

Przemysław Bartosik

Data dodania: 22-04-2008

  powrót do listy dzieje regionu
  Program działania  |   Struktura  |   Kontakt  
Copyright © RTHZW - WAŁCZ 2008-2017
Projekt i wykonanie: