Dzieje regionu:

Ukraińcy w powiecie wałeckim 1947-2000

  Omawiając kwestię ukraińską w Polsce po II wojnie światowej bardzo często spotykamy się z pewnego rodzaju nieścisłością dotyczącą terytorialnego pochodzenia tej ludności. Nierzadko bowiem autorzy opisujący to zagadnienie (szczególnie w wydaniach popularnonaukowych) stwierdzają jednoznacznie, iż mniejszość ta znalazła się w Polsce w wyniku emigracji z Ukrainy. Nic bardziej błędnego – mniejszość ukraińska w Polsce jest mniejszością historyczną, rdzenną ludnością tego kraju, zamieszkującą (do czasu wydarzeń powojennych) południowo-wschodnie województwa Polski – pod uwagę bierzemy tu granice Polski ustalone w 1944 roku - a więc województwo rzeszowskie (przede wszystkim), lubelskie i krakowskie. Mniejszością – dodajmy – stosunkowo liczną. Większość autorów zajmująca się problematyką mniejszości ukraińskiej w Polsce, w omawianym okresie, szacowała liczebność Ukraińców w Polsce w roku 1944 na 700 do 800 tysięcy ludzi (w granicach Polski ustalonych przez mieniący się rządem polskim PKWN i ZSRR). Pełny tekst tego dokumentu można odnaleźć między innymi także na stronie internetowej redagowanego w Wałczu czasopisma „Ridna Mowa”. W wyniku podpisanego 9 września 1944 roku układu o wzajemnej repatriacji pomiędzy Polską a USSR, na Ukrainę przesiedlono w latach 1944 do 1946 ponad 482 tysiące Ukraińców z polskich województw południowo-wschodnich. Oficjalnie akcja była dobrowolna, w praktyce – repatriacja stała się sposobem na przymusowe pozbycie się niepożądanego elementu narodowościowego. Już po jej zakończeniu (1946), okazało się jednak, że w dalszym ciągu w województwach rzeszowskim, krakowskim i lubelskim pozostała nieliczna już grupa ludności ukraińskiej. Początkowo władze polskie szacowały jej liczebność na około 20 tysięcy ludzi. Wobec tego, że starania o przesiedlenie ich na Ukrainę zakończyły się niepowodzeniem (odmówiły władze sowieckie), rozpoczęto przygotowania do przeprowadzenia wewnętrznej akcji przesiedleńczej. Już w trakcie prac nad jej koncepcją okazało się, że liczba ludności ukraińskiej w Polsce w roku 1947 sięga 200 tysięcy. Pretekstem do rozpoczęcia całej operacji wysiedleńczej stała się śmierć generała Karola Świerczewskiego w marcu 1947 roku. Zresztą także i w późniejszym okresie decyzję o deportacji motywowano koniecznością likwidacji ukraińskiej partyzantki niepodległościowej. Co nie było zdaje się całkowicie zgodne z prawdą, bowiem podziemie ukraińskie liczyło w owym czasie w Polsce niecałe dwa tysiące ludzi.
  Nie było więc raczej poważniejszym problemem dla państwa dysponującego szerokim arsenałem środków – wojskiem, milicją, oddziałami KBW. Tym bardziej, iż w walka UPA koncentrowała się w owym czasie już na terenach Ukrainy Sowieckiej, a nie po polskiej stronie granicy. Natomiast wyjaśnienie motywów podjęcia decyzji o wysiedleniu Ukraińców z ich stron ojczystych, odczytujemy w między innymi w instrukcji przesiedleńczej, wydanej 10 listopada 1947 roku przez Ministerstwo Ziem Odzyskanych, dotyczącej zasad osiedlania rodzin ukraińskich, w której w punkcie 4 zawarto takie oto stwierdzenie: „Zasadniczym celem przesiedlenia osadników "W" jest ich asymilacja w nowym środowisku polskim, dołożyć należy wszelkich wysiłków, aby cel ten był osiągnięty. Nie używać w stosunku do tych osadników określenia "Ukrainiec". W wypadku przedostania się z osadnikami na Ziemie Odzyskane elementu inteligenckiego, należy taki bezwzględnie umieszczać osobno i z dala od gromad, gdzie zamieszkują osadnicy w akcji "W".
Akcję przeprowadzono w roku 1947 i ten rok stał się przełomowym dla ludności ukraińskiej w Polsce. W wyniku brutalnej akcji wysiedleńczej, społeczność ta została wypędzona ze swoich ojczystych stron i osiedlona na ziemiach północno-zachodnich. Przesiedleniu uległo około 150 tysięcy ludzi.
  Niniejsze opracowanie ma za zadanie omówienie kwestii ukraińskiej w powiecie wałeckim. Za obszar powiatu przyjmujemy administracyjny stan powiatu z roku 1947 (wówczas województwo szczecińskie), a interesować nas będą gminy Wałcz, Jastrowie, Tuczno i Mirosławiec. Powiat wałecki należał od 1950 roku - do reformy administracyjnej z 1976 - do województwa koszalińskiego.
  W tymże województwie znalazło się po roku 1947, 29 tysięcy przesiedleńców z akcji "Wisła". Ludność tę rozproszono w 13 powiatach (Białogard, Bytów, Człuchów, Drawsko, Kołobrzeg, Koszalin, Miastko, Sławno, Słupsk, Szczecinek, Świdwin, Wałcz, Złotów). Do 4 gmin powiatu wałeckiego przesiedlono 2734 Ukraińców. Pochodzili oni głównie z powiatów: Lesko, Lubaczów, Przemyśl, Sanok. Transporty z przesiedleńcami wyruszały i przybywały kolejno:
Transport nr R-88 z Sanoka - wyjazd 10.05.1947 - przyjazd do Wałcza - 14.05.47 r. Znalazło się w nim:
- 248 osób, które przywiozły z sobą 7 koni, 72 krowy i 36 kóz oraz owiec;
- transport nr R-92 z Zagórza - wyjazd 09.05.47r - przyjazd do Wałcza - 14.05.47 r.
374 osoby wraz z inwentarzem: 44 konie, 102 krowy, 66 kóz i owiec;
- transport nr R-112 z Sanoka - wyjazd 12.05.47r - przyjazd do Wałcza - 17.05.47 r.
220 osób, 9 koni, 66 krów, 56 kóz i owiec;
- transport nr R-126 z Olszanicy - wyjazd 15.05.47r - przyjazd do Wałcza - 21.05.47 r.
320 osób, 10 koni, 84 owce i kozy;
- transport nr R-302 z Przeworska - wyjazd 01.05.47r - przyjazd do Wałcza - 07.05.47 r.
319 osób, 87 koni, 104 krowy, 7 kóz i owiec;
- transport nr R-308 z Przeworska -wyjazd 05.05.47 - przyjazd do Wałcza - 11.05.47 r.
419 osób, 39 koni, 119 krów, 27 kóz i owiec;
- transport nr R-363 z Bełżca - wyjazd 02.05.47 - przyjazd do Wałcza 10.05.47 r.
586 osób, 33 konie, 75 krów;
- transport nr R-478 z Chotyłowa - wyjazd 20.07.47r - przyjazd do Wałcza - 24.07.47 r.
248 osób, 76 koni, 115 krów, 423 kozy i owce.

  Łącznie więc: 2734 osoby, które przywiozły ze sobą - 305 koni, 737 krów i 684 sztuki nierogacizny. Pomimo wyjątkowo restrykcyjnych przepisów dotyczących tzw. osadników z akcji "W" (w całej historii PRL skutecznie i konsekwentnie omijano kryterium narodowościowe) dotyczących np. liczby osiedlonych w jednej gromadzie, sposobu rozmieszczenia osób niewygodnych politycznie - władzom nie udało się uniknąć w niektórych przypadkach zwiększenia ich liczby. Błędne bowiem okazały się wstępne wyliczenia, a ilość osób podlegająca wysiedleniu była znacznie wyższa aniżeli przewidywano. Przyczyniło się to do tego, że w niektórych wioskach odsetek ludności ukraińskiej (w stosunku do pozostałej) wahał się pomiędzy 40 a 90 procentami. W powiecie Wałcz, dotyczyło to między innymi wsi: Budy, Nadarzyce, Papowo, Wołowe Lasy, Rusinowo.
  Wspominając o przesiedleniu należy także pamiętać, że w dużej części przypadków, Ukraińców osiedlano na tzw. koloniach, z daleka od wiosek, czy dróg, nadając im też najgorsze ziemie oraz warunki bytowe. Oprócz widocznej niechęci władz do tej społeczności, zadziałało w tym przypadku również prawo pierwszeństwa - była to już w Polsce ostatnia tak wielka fala migracji. Ukraińców przybywających na nowe miejsca zamieszkania witano z niechęcią, nieufnością, a nierzadko wręcz nieskrywaną wrogością. Propaganda komunistyczna za wszelką cenę starała się usprawiedliwiać przeprowadzenie akcji wysiedleńczej (nierzadko przedstawiając ją jako akcję odwetową), jednocześnie także upowszechniała negatywny stereotyp Ukraińca – „rizuna”, „hajdamaki”, dyskredytując również wszelkie ukraińskie ruchy niepodległościowe. W opowieściach ludzi, którzy doświadczyli tamtych czasów pełno jest żalu i smutku - nie dość, że utracili wszystko co mieli, to jeszcze traktowano ich jak bandytów - rozstawiano warty, częstokroć wprowadzano zakaz wychodzenia na dwór po godzinie 18 lub 20-tej, przeprowadzono upokarzające rewizje (niby w poszukiwaniu broni), zakazywano opuszczania i oddalania się od miejsca zamieszkania.
  Że nie były to wyjątkowe sytuacje, dokumentuje także R. Drozd, w swojej publikacji "Droga na Zachód"; W-wa 1997. Opisywany przypadek miał miejsce we wsi Papowo (Popowo), gmina Wałcz. Pijana uzbrojona zgraja 7 osób (w tym wójt i sołtysi!) napadła na Ukraińców, zniszczyła ich dobytek, a następnie zabrała wszystkich dorosłych i pognała w las nad jezioro. Tam rozkazano im kopać dół. W trakcie kopania oprawcom wybuchł granat (lub mina). Raniła któregoś z nich, zaś Ukraińcy uciekli z powrotem do domu. Świadkowie tego zdarzenia opowiadają także o dalszą jego historię - nazajutrz przyjechała do wsi milicja i poinstruowano Ukraińców, aby nie rozgłaszać o tym co się stało. Wspominając o warunkach bytowych tej grupy ludności, nie należy także zapominać o nierzadkich wcale przypadkach umieszczania dwóch rodzin ukraińskich w jednym, poniemieckim gospodarstwie. Dzielono wówczas wszystko na pół: dom, zabudowania gospodarskie, podwórze. Siłą rzeczy musiało dochodzić do konfliktów na tle współużytkowania owych dóbr.
  Przez pierwsze lata pobytu na nowych ziemiach Ukraińcy pozbawieni byli wszystkiego, co mogło w jakiś sposób integrować i wzmacniać ich poczucie przynależności narodowej. Żyli zresztą w poczuciu tymczasowości i ciągle liczyli, że będą mogli wrócić w swoje ojczyste strony. Nie mogli korzystać z nauki języka ukraińskiego, tworzyć swoich organizacji, czy korzystać z posług księży Cerkwi Greckokatolickiej. Sytuacja stopniowo zaczęła się zmieniać od roku 1952 roku, kiedy to przyjęto pierwsze uregulowania odnośnie stabilizacji pobytu Ukraińców. Sprawą – na wniosek KC PZPR zajęły się poszczególne Prezydia Wojewódzkich Rad Narodowych. Celem podjętych wówczas działań, było ich "przywiązanie" do nowych miejsc pobytu. Służyło temu chociażby nadawanie (niejednokrotnie przy użyciu gróźb) aktów własności otrzymanych w 1947 roku majątków, włączanie członków tej społeczności do życia społecznego - władze terenowe składały sprawozdania dotyczące liczby nadanych aktów, liczby osób ukraińskiej narodowości w radach narodowych, czy innych mniej ważnych instytucji. Jednocześnie jednak podjęto zakrojoną na szeroką skalę akcję likwidacji sympatyków ukraińskiej idei niepodległościowej poprzez miedzy innymi prowokację - sprawa Zenona. Aresztowano wielu ludzi, pozbawiając na zawsze resztę złudzeń co do swoich losów. W tym też czasie nasiliły się ucieczki przez "zieloną granicę" osób, które z różnych względów uniknęły uwięzienia w 1947 roku, a które czuły się w jakiś sposób zagrożone. W jednej z miejscowości powiatu wałeckiego znana stała się historia mężczyzny, który rozgłaszał wszem i wobec, że musi wyjechać. Nim władze zdążyły zareagować pewnego wieczoru na oczach całej wsi wyruszył w drogę, poczym pod osłoną nocy wrócił do swojej zagrody i schował się w przygotowanej wcześniej kryjówce. Miał całkowitą słuszność – nie szukano go. O całej sprawie wiedziała tylko jedna osoba - jego matka. Tam przeczekał kilka lat - aż do odwilży 1956 roku, kiedy ujawnił się, zgłosił się na milicję i po wyjaśnieniach został zwolniony do domu.
  Władze partyjne i państwowe poczynając od roku 1952 rozpoczęły działania na rzecz stabilizacji pobytu Ukraińców na Ziemiach Odzyskanych. Rozpoczęło się od wydania wspomnianej już instrukcji Biura Politycznego PZPR z kwietnia 1952 pod nazwą „Uchwała Biura Politycznego KC PZPR w sprawie środków zmierzających do poprawy sytuacji gospodarczej ludności ukraińskiej i wzmożenia wśród niej pracy politycznej”. Jednym z punktów tej uchwały było zalecenie organizacji nauczania języka ukraińskiego w powiatach o większej liczebności ludności ukraińskiej. Zobowiązano Wydziały Oświaty poszczególnych Prezydiów Wojewódzkich Rad Narodowych do zebrania informacji zarówno o dzieciach ukraińskich, jak też nauczycielach znających ich język. Taką informację zebrało też PWRN w Szczecinie odnośnie niektórych szkół powiatu wałeckiego. Zagadnienie to ilustruje poniższe zestawienie:
Szkoła Liczba dzieci ukraińskich - 1952
Wałcz - powiat
Jastrowie 7
Człopa 4
Тuczno 23
Міrosławiec 41
Dębołęka 22
Hanki 28
Kłębowie 6
Lubiesz 21
Мielęcin 45
Róża 10
Stara Łubianka 34
Sypniewo 29
Szwecja 56
Trzebiń 53 

  W powiecie pierwsze punkty nauczania języka ukraińskiego zamierzano otworzyć w roku szkolnym 1953/54, we wskazanych wyżej placówkach. Pomimo tego jednak, że władze oświatowe powiatu informowały PWRN w Koszalinie o istnieniu dwóch takich punktów w roku 1956/57 - Mirosławiec, Nadarzyce - do tego okresu nie zdołano zorganizować w powiecie wałeckim żadnej grupy nauki języka ukraińskiego. Niewątpliwie jednym z powodów takiego stanu rzeczy był brak wykwalifikowanych nauczycieli tego języka - z rozpoznania władz powiatu przeprowadzonego w 1952 roku wynikało, że we wskazanych szkołach uczyło 4 nauczycieli władających językiem ukraińskim.
  Po wydarzeniach 1956 roku władze PRL rozpoczęły prowadzenie bardziej liberalnej polityki wobec ludności ukraińskiej. Jej nadrzędnym celem ciągle była jednak chęć włączenia tego społeczeństwa w nurt proponowanego modelu życia społecznego. Stworzono namiastkę ukraińskiej organizacji - Ukraińskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne oraz rozpoczęto redakcję ukraińskojęzycznego tygodnika "Nasze Słowo" (1956). Towarzystwo oddane było pod kuratelę Ministerstwu Spraw Wewnętrznych. Od tego też roku rozpoczęto tworzenie kół terenowych USKT. Ludność ukraińska była ludnością wiejską (instrukcje przesiedleńcze zakazywały zresztą osiedlania jej w miastach), wobec czego struktury USKT rozpoczęły tworzyć się głównie i przede wszystkim na wsiach. W powiecie wałeckim pierwsze koła UTSK powstały w tych miejscowościach, gdzie mieszkało najwięcej Ukraińców: Nadarzyce, Sypniewo, Budy.
  Celem nadrzędnym wielu ukraińskich społeczności w tym czasie była organizacja struktur swojej cerkwi. Kościół greckokatolicki co prawda nieformalnie, ale mógł jednak od 1956 roku działać. W Wałczu organizacją parafii zajął się ksiądz Teodor Markiv. W 1959 roku do biskupa łacińskiego w Koszalinie udała się też delegacja wiernych. Wskazano na nieczynną świątynię, niedaleko szpitala powiatowego, przy dzisiejszej ulicy 12 lutego w Wałczu. Wierni zobowiązali się utrzymać ją i odnowić. Ze zrozumiałych względów nie było mowy o oddaniu świątyni na własność - cerkiew nie miała osobowości prawnej.
  Audiencja zakończyła się sukcesem - w święto Zesłania Ducha Świętego, dnia 21 czerwca 1959 roku odprawiono w Wałczu pierwszą liturgię w obrządku greckokatolickim. Było to wielkie wydarzenie dla tej społeczności - oznaczało bowiem, że po tylu latach nieistnienia Ukraińcy coś uzyskali. Tym bardziej, że świątynię mieli praktycznie na własność. Przystosowano ją zatem - jak tylko było to możliwe - do wymogów liturgii wschodniej: wstawiono dwa obrazy przywiezione jeszcze z "z domu", stanowiące namiastkę ikonostasu, wystrój wzbogacono wyszywanymi "rusznykami" i chorągwiami. Odnalazł się też i wrócił na swoje miejsce (do cerkwi) stary, jeszcze osiemnastowieczny Ewangeliarz. Zdarzały się oczywiście także sytuacje nieprzyjemne przypominające Ukraińcom, iż mimo wszystko nie są jednak u siebie. Do nich należało spalenie przechowywanych na plebani rzymskokatolickiej naczyń liturgicznych będących własnością cerkwi ukraińskiej - sprawa ta była bardzo tajemnicza i do dzisiaj nie udało się wyjaśnić przyczyn ich spalenia. Zachowała się za to dokumentacja fotograficzna. (1959 r).
  Poczynając od 1959 roku parafia greckokatolicka w Wałczu prowadzi księgi metrykalne, od 29 lipca tegoż roku księgi ślubów, narodzin i chrztów. Księgę zgonów założono 15 maja 1960 roku. Dosyć późno - bo dopiero od 1975 roku rozpoczęto naukę katechezy. Religii uczono przeważnie w niedziele - przed i po Służbie Bożej - korzystając z faktu uczestnictwa w niej większości swoich wiernych. Nieco później proboszcz miejscowej parafii rozpoczął naukę religii także w wybranych miejscowościach powiatu – Budy, Papowo, Rusinowo. Od 1975 też rozpoczęto stałe prowadzenie ksiąg dzieci przystępujących do pierwszej komunii świętej. W prowadzeniu zajęć pomagały proboszczom siostry ze zgromadzenia Służebniczek Najświętszej Marii Panny w Koszalinie.
  Początek lat sześćdziesiątych to jak wspomniano okres tworzenia terenowych struktur Ukraińskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego. Również w powiecie wałeckim. Niestety, z uwagi na mało precyzyjne prowadzenie odpowiednich ksiąg i dokumentów, bardzo trudno jest dzisiaj odtworzyć historię ich początkowego okresu. Wiadomo, na podstawie ksiąg ewidencyjnych poszczególnych kół, że powstawały one w latach 1960 - 1964. I tak pierwszą wzmiankę o kole UTSK w Wołowych Lasach mamy z roku 1962, w Budach również, natomiast o organizacji w Nadarzycach i Sypniewie - z roku 1964. Musiały istnieć jednak wcześniej, bowiem akurat w tych dwóch ostatnich miejscowościach na początku lat sześćdziesiątych ukraińskie życie kulturalno-oświatowe rozwijało się bardzo intensywnie. W Budach, Sypniewie i Nadarzycach istniały już wówczas chóry ukraińskie, amatorskie zespoły teatralne oraz punkty biblioteczne, w których można było wypożyczać książki w języku ukraińskim. Punkty takie założono także w tym czasie w Mirosławcu, Hankach, Jadwiżynie i Bronikowie (dysponowały one od 30 do 60 książkami).
  Lata siedemdziesiąte to okres dużej aktywności społeczeństwa ukraińskiego w powiecie wałeckim. Stopniowo centrum życia kulturalnego zaczęło przesuwać się w owym czasie do samego miasta Wałcz. Na początku lat siedemdziesiątych powstało tam odpowiednie Koło UTSK - pozwalała na to migracja ludzi ze wsi do miast, proces ten dotyczył także społeczeństwa ukraińskiego. Przeważały w owym czasie imprezy typowo kulturalne, chociaż mające na celu wzajemną integrację. Z reguły były one przeznaczone wyłącznie dla członków swojej społeczności. Wspólnie więc wyjeżdżano na ukraińskie imprezy (Festiwale w Koszalinie i Sopocie, zabawy, cerkiewne uroczystości – Biały Bór), organizowano także własne zabawy z różnymi atrakcjami typu pieczenie barana. W oficjalnej świadomości jednak zarówno władz, jak i ogółu społeczeństwa Ukraińcy, jako grupa nie istnieli. Przyznać zresztą trzeba, że nie bardzo chcieli zaistnieć. Rozwiało się też życie religijne. Struktura parafii była ukształtowana, określone zostały jej granice, podległość dekanalna. Na lata 70 przypadł okres największej liczebności wiernych biorących udział w nabożeństwach. Świadczyła o tym również liczba dzieci. W jednym tylko 1976 roku nauką religii objęto w parafii Wałcz 63 dzieci. W tym jednak czasie doszło do brzemiennych w skutkach dla późniejszego okresu wydarzeń. związanych właśnie z funkcjonowaniem ukraińskiej parafii w Wałczu. 4 września 1977 roku miejscowy prałat parafii rzymskokatolickiej rozpoczął w świątyni użytkowanej dotychczas wyłącznie przez grekokatolików nabożeństwa w rycie łacińskim. Nie bacząc na protesty proboszcza Jarosława Hrebeniaka i wiernych, z cerkwi usunięto tabernakulum oraz przerobiono ołtarz. Ze skargą wystąpiono wówczas nawet do Prymasa Polski ks. kardynała Stefana Wyszyńskiego.
  Na podstawie dokumentów – między innymi wspomnianej skargi - można stwierdzić, iż już 30 października 1973 roku parafia św. Mikołaja w Wałczu przejęła obiekt jako swoją własność, o czym zdaje się się, parafia greckokatolicka nie została powiadomiona, a co stało się źródłem sporów w późniejszym czasie. Stan prawny świątyni od 1973 do 1994 roku był formalnie zupełnie jasny: kościół był własnością parafii rzymskokatolickiej i jako taki był współużytkowany przez parafię greckokatolicką. W roku 1994 biskup łacińskiej diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej śp Czesław Domin, przekazał świątynię na własność Cerkwi Greckokatolickiej w Polsce.
  Pomimo tego, iż w Wałczu ani w powiecie nie było w omawianym okresie żadnej szkoły czy chociażby punktu nauki języka ukraińskiego, młodzież ukraińska uczyła się swojego języka ojczystego. Powiat wałecki był bowiem bardzo licznie reprezentowany w ukraińskojęzycznych szkołach: podstawowej w Białym Borze oraz liceum w Legnicy. Tutaj podamy jedynie liczbę dzieci uczących się w IV Liceum Ogólnokształcącym w Legnicy w poszczególnych latach, w odniesieniu do całego województwa koszalińskiego oraz później pilskiego - dla zilustrowania problemu.
  Dekada lat 80 okazała się dla wałeckiej wspólnoty ukraińskiej przełomowa. W 1984 i 1988 r. z całego powiatu wałeckiego wyjechało za "żelazną kurtynę" około 100 młodych, wykształconych ludzi. Dla nich wyjazd był szansą, którą w większości skwapliwie wykorzystali, dla dalszego rozwoju tej społeczności w Wałczu, była to jednak strata niepowetowana. Po 1988 r. na kilka lat Wałcz, jakby przestał istnieć na mapie ukraińskich społeczności w Polsce. Najbardziej jaskrawym tego przykładem był fakt przerwania uczestnictwa wałeckiego zespołu artystycznego "Zirky" w centralnych dziecięcych festiwalach w Koszalinie. "Zirky" prezentowały się na scenie teatru i amfiteatru w Koszalinie 12 razy, poczynając od 1975 roku, a kończąc w 1987 r. Marazm nie trwał jednak zbyt długo. Już bowiem w roku szkolnym 1991/92 wznowiono w Wałczu nauczanie języka ukraińskiego. Prowadzono je w początkowo w dwóch międzyszkolnych grupach przy Szkole Podstawowej Nr 2 w Wałczu, w wymiarze 4, a później 6 godzin tygodniowo (łącznie). Punkt zorganizował i przez 10 lat prowadził mgr Marek Syrnyk.
  Od 1998/99 roku szkolnego nauką objęto także dzieci z terenu kilku gmin powiatu wałeckiego. Nauczanie od tego czasu prowadzone jest w trzech grupach po dwie godziny tygodniowo na każdą. Rodzice spoza Wałcza dowożą dzieci na zajęcia do miasta. Nauczyciel wykorzystał tutaj fakt, iż od 1994/95 roku szkolnego zorganizował i prowadził również zespół pieśni i tańca "Wesełka", tym samym uatrakcyjniając i wzbogacając ofertę kierowaną do dzieci i rodziców. Do 2000 roku zarówno zespół, jak i punkt nauczania należały do najlepszych w kraju tego typu grup. Uczniowie kilkakrotnie zdobywali laury (konkursy sztuki recytatorskiej Wrocław 1996 i 1998, festiwale w Koszalinie). Trzykrotnie uczestniczyli w specjalnych obozach językowo-choreograficznych (Lwów, Użhorod, Wałcz) prowadzone przez wybitnych specjalistów z Ukrainy. Występował w całej prawie Polsce oraz w Ukrainie. Natomiast od momentu wprowadzenia regularnej nauki języka ukraińskiego (1991 do 2000) do ukraińskich szkół średnich w Polsce (Biały Bór, Legnica) wstąpiło z Wałcza 17 uczniów.
  Ustabilizowała się także sprawa własności cerkwi - w 1994 roku parafia prawnie przejęła obiekt na własność i rozpoczęła długo odwlekany generalny remont świątyni. Zmieniono pokrywę dachu, wykonano elewację wewnętrzną i zewnętrzną, zainstalowano nowy ikonostas (projekt Wałentyny Birjukowycz z ASP w Kijowie). Począwszy od 1996 roku znacznie ożywiła się też oferta kulturalna. Składają się na nią cykliczne "Spotkania z kulturą ukraińską" - trzy duże imprezy folklorystyczne, odbywające się w maju i czerwcu każdego roku. Uczestniczy w nich prawie 400 artystów, głównie z Ukrainy. Organizatorem cyklu jest wałecki Zespół Twórczy ZUwP. Oprócz tego działa także koło ZUwP oraz Społeczny Komitet Opieki nad Cerkwią w Lublińcu (skąd pochodzi większość ludności przesiedlonej tu ludności ukraińskiej).

Marek Syrnyk

Data dodania: 10-09-2008

  powrót do listy dzieje regionu
  Program działania  |   Struktura  |   Kontakt  
Copyright © RTHZW - WAŁCZ 2008-2017
Projekt i wykonanie: