Dzieje regionu:

Dwupłatowce nad Różewem

 samolot1 23 stycznia 2008 roku niedaleko Mirosławca doszło do wielkiej tragedii. Wojskowy samolot CASA przewożący oficerów lotnictwa uległ katastrofie, w wyniku czego żaden z członków załogi, a tym samym pasażerowie nie przeżyli tego tragicznego wypadku, w sumie 20 osób. W wypadku zginęli m.in. dowódca 1. Brygady Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie - gen. bryg. pilot Andrzej Andrzejewski i dowódca 12. Bazy Lotniczej w Mirosławcu. Była to wielka strata dla naszego regionu. Wielu osobiście znało ofiary tego wypadku i żadne słowa nie są w stanie opisać wielkości tej tragedii.
  Moim zamiarem jest opisanie w skrócie wydarzenia, które miało miejsce kilkadziesiąt lat wcześniej, a zostało zainspirowane tym wydarzeniem. Może nie było ono tak tragiczne oraz nie poniosło ze sobą tylu ofiar, ale dla miłośnika dziejów naszego regionu jest dosyć ciekawe.
  Taka miejscowość naszego regionu jak Różewo dzisiejszemu miłośnikowi lotnictwa kojarzy z samolotami, tak samo jak Cristiano Ronaldo z Wielkim Zderzaczem Hadronów. Ale, przeszukując zasoby internetu, natknąłem się na bardzo ciekawą informację. A mianowicie zakłady lotnicze Albatros Flugzuegwerke, które funkcjonowały w Pile (Schneidemühl) od 1913 do 1945 roku, urządziły w Różewie (Rosenfelde) miejsce do lądowania dla przyszłych pilotów. Miejsce to funkcjonowało od listopada 1915 roku. Podczas pierwszego lądowania adeptów zakładu, doszło do wypadku, podczas którego, Albatros przewrócił się do góry kołami. Nikt z załogi, czyli pilot i uczeń nie ucierpieli (nie ustaliłem nazwisk tych osób). Po dwudniowym postoju we wsi i po naprawie samolot poleciał znowu do Piły. W czasie lotów na miejsce lądowania przyjeżdżały najpierw 2-3 osoby personelu naziemnego i przygotowywały lądowisko. Nauka lądowania odbywała się zawsze późnym latem, gdy na łące nie było wypasu zwierząt (z takimi kłopotami musieli się uporać pionierzy lotnictwa w naszym regionie). Podczas jednego z lotów powrotnych musiano przeprowadzić kilometr dalej lądowanie awaryjne (prawdopodobnie miejsce lądowania awaryjnego znajduje się w pobliżu linii kolejowej łączącej Wałcz z Piłą), lecz nikomu nic sie nie stało. Zimą 1917-18 wybrano na lądowisko pole przy drodze Różewo-Skrzatusz (Rosenfelde-Schrotz) charakteryzujące się wystarczająco dużym obszarem płaskiego terenu. 
  samolot2Wiosną 1917 roku w Różewie doszło do tragicznego wypadku lotniczego. Nie był to jednak samolot zakładów Albatros, jak początkowo przypuszczali mieszkańcy, lecz jednopłatowy samolot, którym przyleciał siostrzeniec właściciela gorzelni w Różewie wraz z kolegą. Siostrzeniec ten stacjonował w Poznaniu (Posen) i po zdanym egzaminie na pilota mógł wykonać lot w nagrodę. Przy lądowaniu zahaczyli o wierzchołki drzew i runęli na ziemie. Samolot spłonął wraz z pilotami. Obydwaj piloci zostali pochowani na cmentarzu zasłużonych w Pile (Ehrenfriedhof Schneidemühl). Nie udało mi się jednak odszukać nazwisk tych poległych pilotów.
  Tym skromnym artykułem chciałbym oddać uznanie pionierom lotnictwa w naszym regionie, którzy z miłości do przestworzy stracili swe życie wiosną 1917 i dodać małą różewską cegiełkę do historii lotnictwa.

Piotr Wojtanek

Data dodania: 11-10-2008

  powrót do listy dzieje regionu
  Program działania  |   Struktura  |   Kontakt  
Copyright © RTHZW - WAŁCZ 2008-2017
Projekt i wykonanie: