Dzieje regionu:

Wyzwolenie czy nowa okupacja ?

  20 stycznia 2006 r. w Kolegium Europejskim w Gnieźnie odbyła się zorganizowana przez Radę Miasta naukowa debata pt.: Wyzwolenie czy początek nowej okupacji ? Wzięli w niej udział arcybiskup gnieźnieński Henryk Muszyński, profesorowie historii z UAM i IPN, parlamentarzyści, burmistrzowie, radni, nauczyciele i studenci oraz działacze partii politycznych. Profesorowie-historycy w publicznej, transmitowanej przez TV debacie stwierdzili, że wejście wojsk radzieckich do Polski był początkiem nowej okupacji, co nie spodobało się radnym i działaczom miejscowego SLD. Była to jedna z wielu dyskusji, które toczyły się i toczą dalej w sprawie “wyzwolenia” Polski w latach 1944/45. Nie ma bowiem zgody co do oceny 50-letniej obecności wojsk radzieckich na terytorium Polski i skutków tej obecności. Nie ma zgody mimo tego, że od dawna wiadomo iż Niemcy i Sowieci-już w 1939 roku byli w stosunku do Polski agresorami a stanu wojny po wkroczeniu Armii Czerwonej 17 września 1939 r. formalnie nie zakończono do dzisiaj.
  Dyskusjom a nawet publicznym sporom towarzyszy atmosfera oczekiwanego przez społeczeństwo odkłamywania przeszłości. Wobec wielu znanych faktów z historii zdumiewa stanowisko lewicy, gdyż głównie to postkomunistyczne środowisko broni obchodów święta wyzwolenie miast uważając, że Armii Czerwonej należy się hołd i wdzięczność po wsze czasy. Inni uważają, że wprawdzie wyzwoliła ale po to, aby wejść w rolę nowego okupanta, okupanta brunatnego zastąpił czerwony. Taka jest opinia kręgów prawicowych i patriotycznych których przekonują nie tyle polityczne co historyczne racje i odpowiedzi na pytania: wyzwolenie czy okupacja ? Póki co-w gminach, gdzie władzę sprawują postkomuniści rocznice to ważne wydarzenia propagandowe. Nie bacząc, że czyni się tak z pobudek politycznych na baczność stawia się szkoły i poczty sztandarowe, zamawia wieńce i kwiaty, mobilizuje wojskowe orkiestry, wywiesza flagi czy wygłasza czołobitne przemówienia nie widząc, że przy okazji łamie się sumienia inaczej myślącym. Wydaje się nieraz, że brakuje tylko na takich uroczystościach jak kiedyś-delegacji radzieckiego garnizonu wojskowego.
  Warto by więc przypomnieć dorosłym, a młodzieży przekazać fakty, które zakończyły się nie tylko militarnym wyzwoleniem, ale późniejszym zniewoleniem. W sierpniu 1941 r. Stalin podjął decyzję o utworzeniu w Polsce nowej partii pod nazwą: Polska Partia Robotnicza, wydał też polecenie budowy nowych, partyjnych struktur w Polsce. Pełnomocnictwa do utworzenia kierownictwa partii otrzymali członkowie grup dywersyjnych-tzw. grup inicjatywnych, wyszkolonych przez radzieckie służby specjalne i opłacanych przez Komintern-międzynarodówkę komunistyczną. Zrzuceni oni byli na spadochronach w różnych miejscach na ziemiach okupowanej Polski. Dowódcą grupy wysłanej do Warszawy był Marceli Nowotko, działacz WKPb i urzędnik administracji radzieckiej na polskich ziemiach okupowanych po 17 września 1939 r.
  Pierwszą taką grupę zrzucono w grudniu 1941 r. w rejonie na wschód od Warszawy. Nawiązali oni kontakt z osobami związanymi przed wojną z działalnością sowieckiego wywiadu. Spotkanie organizacyjne odbyło się już 5 stycznia 1942 r. a uczestniczyli w nim również członkowie kilku rozproszonych środowisk komunistycznych z Warszawy i okolicy, którzy opowiadali się przed wojną za rozszerzeniem państwa radzieckiego na wszystkie ziemie polskie. Poglądy ich środowiska najlepiej odzwierciedla wydana w lutym 1941 r. odezwa programowa w której można wyczytać, że “...działalność i taktyka prowadzą zdecydowanie i konsekwentnie do zwycięstwa Międzynarodowej Rewolucji Proletariackiej.”(...)”...Polska Republika Radziecka wejdzie w skład Międzynarodowej Republiki Radzieckiej.”(...)”Niech żyje Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich!” Nie ma więc najmniejszej wątpliwości, że miała zamiary polityczne pozbawienia Polski państwowej suwerenności i podporządkowania jej ZSRR.
  Warszawskie spotkanie było więc spotkaniem założycielskim nowej partii gdzie przekazano wytyczne co do taktyki politycznej PPR, informację o składzie władz, opublikowano gotową już, przywiezioną z Moskwy odezwę programową PPR:”Do robotników, chłopów i inteligencji, do wszystkich patriotów polskich”, a zgodnie z decyzją Stalina na czele PPR stanął Marceli Nowotko. Utworzono też Gwardię Ludową jako zbrojne ramię PPR a najważniejsze decyzje dotyczące PPR i GL podejmował Stalin osobiście. Przez cały okres działania najpierw GL a potem od 1944 r. Armia Ludowa podlegała ośrodkom dowódczym ZSRR które podejmowało decyzje organizacyjne i personalne, dostarczało instrukcje, zaopatrzenie i broń oraz środki finansowe. Mimo, że odwoływano się do narodowych haseł propagandowych ani GL ani też AL nigdy nie były częścią sił zbrojnych Polskiego Państwa Podziemnego. Przeciwnie-prowadziły działania konfrontacyjne i bratobójczą walkę z siłami patriotycznymi, robiły próby-nieudawane zresztą-przenikania do struktur legalnego, posiadającego własny Rząd w Londynie Polskiego Państwa Podziemnego. GL i AL czyniły więc wiele działań wymierzonych w podziemie niepodległościowe nie stroniąc od denuncjacji komórek konspiracyjnych u Niemców, czy prowadząc z Niemcami wspólne akcje. Przykładem może być tu operacja rozbicia archiwum Wydziału Bezpieczeństwa Delegatury Rządu, ofertę rozbicia archiwum i podzielenia się odpowiednimi dokumentami zrealizowali w lutym 1944 członkowie bojówki PPR i Gestapo, wspólnie dokonali napadu na archiwum. Gestapo wzięło materiały antyniemieckie a drugą część dotyczącą polskiego podziemia PPR przekazała niezwłocznie do Moskwy.
  Po zerwaniu stosunków dyplomatycznych z Polską, po śmierci gen. Wł.Sikorskiego, PPR rozpoczęła przygotowania do budowy stalinowskich ośrodków władzy w Polsce. Inwigilacja wywiadowcza struktur Polskiego Państwa Podziemnego i zdobycie archiwum miało służyć przygotowaniom do likwidacji już utworzonej w podziemiu patriotycznym legalnej polskiej administracji po zajęciu kraju przez ZSRR i zastąpienia jej własną władzą komunistyczną. Hasła narodowo-wyzwoleńcze PPR były kamuflażem, który skrywał rzeczywiste zamiary Kominternu a przygotowywali się do modelu Polski jako republiki bezpośrednio wchodzącej w skład ZSRR, republiki sowieckiej.
  I tak się stało, w latach 1944/45 pod osłoną militarną i polityczną sowieckich wojsk budowano struktury władzy zdominowane przez PPR a terror i represje w stosunku do podziemia niepodległościowego spacyfikowały w całości polskie społeczeństwo. Nastąpiło to ostatecznie po sfałszowanych wyborach w styczniu 1947 r. a droga do systemu totalitarnego była otwarta. Polityka spalonej ziemi prowadzona była przy “wyzwalaniu” kolejnych dzielnic Polski. Dochodziło do fizycznego niszczenie miast, grabieży i gwałtów, wywożenia na wschód całych linii technologicznych fabryk a oprócz typowych dla wojny grabieży osób cywilnych dochodziło do przestępstw politycznych w których dominowało nadzorowane przez NKWD polskie UB. To właśnie wtedy zniszczono ogromną infrastrukturę miast, strzelano z armat do obiektów zabytkowych i muzeów, kościołów, zamków i pałaców, niszczono po wywiezieniu sprzętu strukturę fabryk, rozstrzeliwano cywilów. Zniszczenia szczególnie dotknęły “germańskie” Ziemie Zachodnie i Północne. Optujący za obchodami “wyzwolenia” politycy lewicy powinni przypomnieć młodym ludziom, jak wyglądałyby po wojnie miasta w naszej okolicy jak Piła, Wałcz, Człopa, Szczecinek czy Kołobrzeg-których zabudowa w większości została już po zakończeniu działań wojennych zniszczona przez Rosjan, gdyby więc nie działania owych, często pijanych “wyzwolicieli”.
  No powojenny użytek propagandy tworzono powszechny mit “wyzwolenia” i “wyzwolicieli” a do roku 1989 nikt nie mógł tym kłamstwom zaprzeczyć. Fałszem jest np. wyzwolenie Warszawy 17 stycznia 1945 r. Dziś powszechnie wiadomo, że Rosjanie Warszawy nie wyzwalali a ten rzekomy fakt opisany był nawet w szkolnych podręcznikach. Na internetowej stronie warszawskiego Urzędu Miasta czytamy:”Rosjanie wkroczyli do lewobrzeżnej Warszawy 17 stycznia 1945 r. Za nimi do zrujnowanego (w wyniku Powstania Warszawskiego!) i opustoszałego miasta przeniosły się proradzieckie władze polskie.”(...)”... represje NKWD i aparatu bezpieczeństwa uniemożliwiały powrót wielu żołnierzom AK.”
  Wielkim propagandowym mitem było “zdobycie” Krakowa w wyniku tzw. manewru marszałka Koniewa. Okazało się, że to Kardynał Adam Książę Sapieha w wyniku zabiegów dyplomatycznych wymusił na Aliantach i Stalinie rezygnację z ostrzeliwania Krakowa i Częstochowy w wojennych działaniach i po ich zakończeniu. Podobnie było np. z wyzwoleniem Gniezna. 21 stycznia 1945 r. Niemców już w Gnieźnie nie było, nie było żadnych strzałów. Ale nie było do kogo strzelać, więc strzelano z dział do katedralnych wież które spłonęły, przy okazji zniszczono dach nad główną nawą. Tak została zniszczona katedra, jeden z najcenniejszych polskich zabytków, która jako koncertowa sala przetrwała całą okupację. Odbudowa trwała potem kilkadziesiąt lat.
  Oczywiście w czasie wyzwoleńczych uroczystości dalej prowadzono propagandę “wyzwolenia”, taką samą jak na uroczystościach z okazji 1-Maja, 22-Lipca czy rocznicy rewolucji październikowej. W protokóle nr 4/70 z dnia 18.02.1970 r. z posiedzenia egzekutywy KP PZPR z troską pisano, że wałeckie obchody dnia wyzwolenia:”...wniosły sobą poważny kapitał polityczny, powiązania były tematyczne i aktualne. Swoją rolę spełniło również zorganizowane sympozjum,...” i dalej:”... zbyt mało było młodzieży szkół średnich, ...”, “... za obszerna była część artystyczna, za mało wzięło udział w uroczystej sesji kierowników i dyrektorów zakładów pracy.”
  Wiele środowisk w wielu miastach czy gminach nie chce już uczestniczyć w propagandowych, organizowanych przez lewicowych samorządowców obchodach, ludzie mają dość obłudy. Kilka lat temu lewicowy prezydent m.Krakowa na uroczystość uczczenia wyzwolenia miasta zaprosił siedem najstarszych krakowskich szkół. Ale nauczyciele z krakowskich liceów wypowiedzieli się publicznie w “Gazecie Krakowskiej”, że:”...sowiecka armia połowie Europy przyniosła półwiekową niewolę, a nie wyzwolenie, zaś rocznica tego faktu była świętem komunistycznej dyktatury, a nie świętem polskiej młodzieży.” W innym liście otwartym działacze środowisk prawicowych napisali, że:”...dzisiaj znowu pod patronatem lewicowego prezydenta wracają upiory przeszłości.”.Skończyło się na złożeniu przez prezydenta miasta kwiatów pod pomnikiem pomordowanych na terenie byłego obozu koncentracyjnego Kraków-Płaszów. W wielu miastach organizuje się konferencje czy publiczne dyskusje na temat kontrowersyjnego “wyzwolenia” czy początku zniewolenia jak np. wyżej cytowana konferencja w Gnieźnie. Na internetowej stronie w Legnicy pojawiły się głosy sprzeciwu wobec fałszowania przez władze samorządowe miasta historii. Są miasta, w których postanowiono nie organizować żadnych uroczystości np. w Tarnowie. W Poznaniu np. walki zbrojne zakończyły się 17 lutego 1945 r. ale czci się rocznicę zdobycia Cytadeli-Festung Posen, w którym zginęły setki cywilnych poznaniaków zmuszonych przez Rosjan do zakopywania głębokich fos okalających Cytadelę.
  A jak mimo przytłaczających i kompromitujących faktów zachowywać się będą burmistrzowie i prezydenci z Zachodniej i Północnej Polski, które najbardziej jako ziemie poniemieckie ucierpiały od rosyjskiej powojennej pacyfikacji? Czy 3 marca władze i mieszkańcy Świdwina świętować będą rocznicę “wyzwolenia” w spalonym przez Rosjan i odbudowanym potem zamku? Czy świętować będą byli żołnierze legalnego Polskiego Państwa Podziemnego? Wielu kombatantów w kraju i za granicą czci rocznicę zakończenia walk. Nie można jednak porównywać wyzwolenia np. miast belgijskich czy holenderskich przez dywizję gen. Maczka z wyzwoleniem wielu polskich miast. W roku 1993 jako radny Rady Miasta Wałcza zgłosiłem przyjętą ze zrozumieniem uchwałę o zmianie nazwy kilku ulic wałeckich, m.inn. Zwycięstwa Wojska Polskiego na bezpretensjonalną nazwę: Wojska Polskiego. Już wtedy tak jak wielu Polaków miałem wątpliwości, czy dowodzone przez Rosjan Wojsko Polskie odniosło zwycięstwo i przyniosło wyzwolenie, czy też ich męstwo zostało wykorzystane do zniewolenia Narodu Polskiego.
  Nie mam nic przeciwko-a nawet uważam, że należy dozgonnie czcić pamięć poległych żołnierzy podczas walk na terytorium Polski i nie tylko. Podobnie pamięć poległych żołnierzy polskich, jak żołnierzy Armii Czerwonej czy Niemców którzy oszukani przez nieludzkie ideologie ponieśli najwyższą cenę. Należy jednak zadać pytanie, czy istnieją przesłanki do oficjalnego, instytucjalnego obchodzenia rocznic wyzwolenia polskich miast i wsi. Jak zakończyć spory-czy wejście (i pozostanie!) Armii Czerwonej było radosnym wyzwoleniem czy-równocześnie-kolejnej, po niemieckiej-radzieckiej okupacji? I jaki mieć oficjalny stosunek do owego “wyzwolenia” i poległych “wyzwolicieli”.
  Najlepiej by się stało, gdyby żadna polska władza nie była organizatorem rocznicy takiego kontrowersyjnego wyzwolenia. Niech to robią dla siebie ci wszyscy, którzy uważają, że tak trzeba. Można im co najwyżej dopomóc, jak każdemu, kto zgłasza się z jakąś społeczną, środowiskową inicjatywą. Czy Niemcy świętują rocznice wyzwolenia swoich miast przez Amerykanów? Rolą historyków, polityków, pedagogów czy publicystów, ludzi pozbawionych uprzedzeń powinno być uznanie, która z wersji wydarzeń jest właściwa i która może być upowszechniona w mediach, publikacjach czy szkolnych podręcznikach. Taka powinna też być polityka informacyjna Państwa w tym zakresie.
  Natomiast pamięć o zmarłych, też i tych poległych różnych narodowości żołnierzy w walkach o Polskę okazujemy przy różnych okazjach. Odwiedzamy groby przy okazji Wszystkich Świętych, hołd poległym żołnierzom polskim okazujemy w Dniu Wojska Polskiego, wszystkim poległym w rocznicę Dnia Zwycięstwa, chociaż nas Rosjanie do berlińskiej parady nie dopuścili a nasza satysfakcja z pobicia wroga na wielu bitewnych polach nie mogła być pełna. I to wystarczy !
  Nie świętujemy innych PRL-owskich świąt, czy więc ostatni relikt jaki pozostał, “święto wyzwolenia” musi być okazją by okazywać wdzięczność Armii Czerwonej za wyzwolenia spod jarzma równie zbrodniczego jak system komunistyczny-hitleryzmu?
Zwolennikom tezy o wyzwoleniu Polski przez czerwonoarmistów ani nie można nakazać myśleć inaczej, ani nie można zakazać manifestowania ich przekonań. Co najwyżej można próbować ich przekonać do jakiegoś poglądu który odzwierciedlałby polską rację stanu. A jeśli chcą tak, i odczuwają wewnętrzną potrzebę to niech w dniu zaprzestania walk w skupieniu złożą hołd poległym na cmentarzach. A wielu decydentów, politycznie wykorzystując swoją nadrzędność niech nie zmusza innych, szczególnie młodzież do łamania przekonań i sumień, niech udział w tego typu uroczystościach będzie indywidualną potrzebą sumienia a nie, w imię własnych politycznych celów-obowiązkiem.

Wojciech Kulesza

Data dodania: 07-02-2009

  powrót do listy dzieje regionu
  Program działania  |   Struktura  |   Kontakt  
Copyright © RTHZW - WAŁCZ 2008-2017
Projekt i wykonanie: