Dzieje regionu:

Relacja posła księcia Bogusława XIV z podróży do Wielkopolski w roku 1633

  Kiedy Europa ogarnięta jest długą i wyczerpującą wojną, nazywaną Trzydziestoletnią, Bogusław XIV - książę pomorski starał się kontynuować tradycyjną politykę swych poprzedników, czyli w miarę możliwości utrzymać neutralność kraju. Mimo wielu starań nie udało się Bogusławowi XIV zapobiec skutkom działań wojennych.
  Wielka słabość Pomorza Zachodniego wyszła na jaw dość szybko, bo już w 1626 r. po zwycięstwie Tillego nad królem duńskim Chrystianem IV, co umożliwiło Wallensteinowi zajęcie całej Mecklenburgii. Znane z okrucieństw wojska cesarskie stanęły u granic Pomorza Zachodniego. Mimo wielu starań księcia, najpierw u cesarza, później u Wallensteina, który nawet przyrzekł, że uszanuje neutralność Pomorza, okazało się w listopadzie 1627 r., iż nic nie uratuje kraju przed zalewem wojsk cesarskich.
  Armia cesarska pod dowództwem generała Arnima wkroczyła na Pomorze. Rozlokowano tutaj osiem pułków wojska, które miało być zaopatrywane w żywność i furaż oraz żołd wynoszący około 35 tyś. talarów miesięcznie. Był to dopiero początek nieszczęść, które spadły w następnych latach na te ziemie. Wojska okupacyjne wzmogły terror. Powiększono też liczbę pułków, tak że w 1629 r. na Pomorzu kwaterowały 123 kompanie wojska, a z ludności zaczęto wyciskać ostatni grosz.
  Rabunek nie ominął także posiadłości książęcych, miast i duchowieństwa. Pomijam celowo wiele faktów, które nastąpiły w kolejnych latach, przechodząc do chwili w której ponownie wojska cesarskie stanowić zaczęły zagrożenie dla ziem książęcych, a nastąpiło to w roku 1633. Wieści o marszu na północ wojsk cesarskich wzbudziły na dworze Bogusława przerażenie. Doskonale zdawano sobie sprawę z niebezpieczeństwa ponownego najazdu. Na zamku w Szczecinie w dniu 10 października odbyło się posiedzenie rady książęcej.
  Postanowiono na tej naradzie wysłać do Wielkopolski posła, by przeciwdziałać ewentualnemu przejściu wojsk Wallensteina na przeprawach Warty i Noteci. Chodziło głównie o ubezpieczenie przepraw koło Skwierzyny i Wielenia. Ze względu na dużą znajomość spraw polskich i częste poselstwa do Polski, wybrano Jerzego Lichtfussa, szlachcica będącego w służbie Bogusława XIV, pochodzącego z okolic Torunia. Wyposażono go w odpowiednie pełnomocnictwa i w dniu 11 października wyprawiono w poselstwie do starosty generalnego Stanisława Przyjemskiego.
  Zadaniem Lichtfussa było nakłonić panów wielkopolskich do zorganizowania czynnego oporu przeciw ewentualnym zakusom cesarskim na przeprawy będące w rękach polskich, aby w ten sposób przeszkodzić albo opóźnić marsz wojsk Wallensteina w kierunku Pomorza Zachodniego. Jerzy Lichtfuss sporządził relację z wspomnianego wyżej poselstwa do Wielkopolski. Znajduje się ona w Wojewódzkim Archiwum Państwowym w Szczecinie, w Archiwum Książąt Pomorskich, pod sygnaturą: Rep. 4. P.I. Tit. 8 Nr 26. Jest to rękopis papierowy liczący 58 kart. Sama relacja z poselstwa znajduje się jednak tylko na kartach od 1 do 38. Pozostałe karty to aneksy, na które powołuje się poseł. Relacja była publikowana już przez badaczy niemieckich, jednak w Polsce pierwsza publikacja nastąpiła dopiero w roku 1959. Zapoznając się z treścią relacji natrafiłem na fragmenty dotyczące nie tylko Wielkopolski, ale również powiatu wałeckiego jak i samego Wałcza. Najważniejszy fragment przytaczam dla osób interesujących się historią ziemi wałeckiej, zachęcając jednocześnie do zaznajomienia się z całą pracą:

"...27.10.1633... skierowałem podróż moją na prawo od Czarnkowa. Ale z lasu przed Wronkami podążał zaraz za mną inny sługa Rafaela Kostki, przez którego tenże, gdy w nocy o mojej tak bliskiej obecności się dowiedział, poprosił mnie, abym nie ominął Wielenia, lecz przybył do niego bez wszelkiego niepokoju z powodu cesarskich. Wtedy on siebie i swoich dostatecznie usprawiedliwi, a następnie własnymi końmi, wozami i konwojem odprowadzi i odwiezie zupełnie bezpiecznie aż do Waszej Książęcej Mości. Na to jednak w krótkich odpowiedziałem słowach, że skoro mnie raz oszukano, zaufania mego więcej uzyskać nie można, po czym, gdy tak ten Polak pozostał z wytrzeszczonymi oczami na miejscu, pojechaliśmy naszą wytkniętą drogą dalej i przybyliśmy tegoż dnia przez Czarnków, a następnie 27 października przez Nowy Dwór i Różewo do Wałcza. Tamże spotkałem pana wojewody chełmińskiego Melchiora Wejhera burgrabiego i mistrza dworu, którzy mi powiedzieli, że w trzech lub czterech dniach wojewoda osobiście również tu przybędzie, a oni w międzyczasie na jego przyjazd doprowadzają w mieście wszystko do porządku i przygotowują zasoby. Wskutek tego zatrzymałem się tamże nieco i pozostawiłem oprócz kredencjonałów Waszej Książęcej Mości pismo, w którym przypomniałem wojewodzie o należnej sąsiedzkiej uczciwości i szczególnie też go prosiłem, aby gdy przybędzie do miasta, najbliższego swego sąsiada starostę w Drahimiu o należytą, obecnie tak często a summo patriae magistratu nakazaną mu restytucję upomniał i do niej nakłonił, gdyż, jak Waszej Książęcej Mości poprzednio uniżenie referowałem, to nieporozumienie pograniczne jest wojewodzie dostatecznie znane i on mianowany i ustanowiony został dlatego na ostatnio odbytym sejmie elekcyjnym w tej sprawie ab universo republica arbitrem i mediatorem pomiędzy starostą a mną. Gdy pismo to, którego kopię znaleźć można sub litera H, wspomnianemu burgrabiemu wojewody wręczyłem i zaraz odjechać chciałem, odwiedził mnie w swoim pokoju Jerzy von der Goltz i zachęcał swoim zaproszeniem i prośbami zarówno mnie, jak i moje towarzystwo tak usilnie, że musieliśmy tym razem nocować w jego majętności Kłębowiec, przy czym okazywano nam tak tego wieczoru z jego strony, jak dnia następnego ze strony jego brata i kuzyna Baltazara i Franciszka von der Goltz z Paulsen i Siemczyno, bardzo wielką przyjaźń i wyrazy wdzięczności. Między innymi mówiono w poufnej rozmowie, że zarówno starosta Drahimia, jak młody Tuczyński zachęcali swoimi votis i pismami Kostkę do pobłażliwości przy przejściu wieleńskim. Co vice et nomie Waszej Książęcej Mości w poważnym piśmie, wysłanym z Kłębowca, przy załączeniu Jego pełnomocnictwa, dobitnie wytknąłem staremu Tuczyńskiemu i w podobny sposób jak w poprzednio wymienionym piśmie do wojewody chełmińskiego się stało, przypomniałem o sancti pactorum tenorin i należnej uczciwości i lojalności sąsiedzkiej, przy krótkim zobrazowaniu tego, co by oni w razie postępowania przeciwnego na siebie samych wzniecić i ściągnąć mogli. Pismo to pozostawiłem u poprzednio wymienionego Jerzego von der Goltz, który przyrzekł mi jego jak najrychlejsze i pewne doręczenie, a poza tym oświadczył wraz ze swoim bratem i kuzynem w miarę możliwości gotowym być we wszystkich innych sprawach, a szczególnie w sprawie słusznego żądania uiszczenia przez Koronę Polską jeszcze nie spłaconych długów, jak również w sprawie obydwu lenn Lęborka i Bytowa, z wszelką dewocją i posłuszną starannością – do uniżonych usług Waszej Książęcej Mości i Jego Wysokiego Domu Książęcego".

Jarosław Ciechanowicz

Od autora: Wszystkie informacje i fragment relacji posła Jerzego Leichtfussa pochodzą z opracowania prof. Henryka Lesińskiego pt. "Relacja Posła Księcia Bogusława XIV z Podróży Do Wielkopolski w Roku 1633". Publikację wydało Szczecińskie Towarzystwo Naukowe (Tom I – Zeszyt I) w roku 1959.

Data dodania: 13-03-2009

  powrót do listy dzieje regionu
  Program działania  |   Struktura  |   Kontakt  
Copyright © RTHZW - WAŁCZ 2008-2017
Projekt i wykonanie: