Dzieje regionu:

Manowie

  Do początku XVII wieku na terenie Ziemi Wałeckiej istniał system lenny, przeniesiony z krajów zachodnich jeszcze w XIII w. przez możne rody niemieckie. W dobrach Wedlów-Tuczyńskich i Czarnkowskich żyła szlachta na prawach wasali zwanych inaczej manami.
  Maństwa (z niemieckiego mannschaft i mann, odpowiadają im łacińskie: homagium i homo) były klasyczną instytucją opartą na formach zależności wasalnej, wzorowanych bezpośrednio na zachodnim ustroju lennym. Maństwa wolno się dopatrywać w zlatynizowanej nazwie bliżej nieznanej miejscowości, z której pochodził kanonik kapituły poznańskiej z połowy XV w., wymieniony w aktach tejże kapituły jako Theodricus de Vassalia. Nazwa ta odpowiada dokładnie co do treści nazwie wsi Maństwo, dziś nie znanej, lecz znajdującej się w połowie XVI w. pod Czarnkowem.
  Wg prof. Zygmunta Borasa system feudalny w Polsce zasadzał się na formalnym równouprawnieniu szlachty w myśl przysłowia „szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie”. Inaczej było w zachodnich krajach Europy i w Niemczech, gdzie drobni rycerze bezpośrednio jako wasale podlegali swemu seniorowi i od niego byli całkowicie uzależnieni. Swą zależność stwierdzali przysięgą wierności. Na Ziemi Wałeckiej drobna szlachta żyła w obrębie wpływów rodzin magnackich i z własnej woli tworzyła „klientelę” możnowładcy, służąc w jego pocztach. Szlachta wałecka w dobrach Czarnkowskich czy Wedlów-Tuczyńskich na prawach manów obowiązana była służyć swemu seniorowi.
  Ziemia Wałecka w kilkanaście lat po darowiźnie Drahimia i Czaplinka przez księcia Przemysława II (w 1286 r.) zakonowi templariuszy, dostała się pod panowanie Brandenburczyków, którzy już w 1303 r. lokowali miasto Wałcz. Intensywna akcja zasiedlania Ziemi Wałeckiej, łącznie z Człopą, aż do Noteci, przez wszystkich jej kolejnych zwierzchników politycznych, głównie przy pomocy rycerstwa lennego z Marchii i Pomorza Zachodniego, prowadzona była konsekwentnie przez cały burzliwy w dziejach tej części Wielkopolski okres. W 1352 r. margrabia Ludwik (Romanus) przekazał w lenno Jakubowi Boytin połowę miasta Człopy z wsiami: Drzonowo, Załom i połowę Dzwonowa (Szonowo). Na siedem lat przed ostatecznym powrotem Ziemi Wałeckiej do państwa polskiego joannici oddali braciom Ludekinowi i Jerzemu Gołczom (v.d. Goltz) oraz Hermanowi i Henrykowi Banczen wsie: Piaseczno (Blumenwerder), Machliny, Broczyno, Karśno (Kerszebom czy Kessburg) i Miłkowo (Milekow) w Ziemi Czaplińskiej.
  Ziemia Wałecka, zagarnięta w początkach XIV w. przez margrabiów brandenburskich, utrzymała się w ich posiadaniu bez przerwy blisko 70 lat, toteż rezultaty zasiedlania tej ziemi ludnością niemiecką były większe i trwalsze niż w pozostałych rejonach północno-zachodniego pogranicza Wielkopolski. W trakcie tej akcji osadniczej do największego znaczenia w Ziemi Wałeckiej doszły dwa rody niemieckie – Wedlowie i Golczowie. W posiadaniu Wedlów, rozrodzonych licznie również w Nowej Marchii i na Pomorzu Zachodnim, już w połowie XIV wieku znajdowała się północno-zachodnia część późniejszego powiatu wałeckiego i znaczne obszary po drugiej stronie Drawy, już w Nowej Marchii, razem około 90 mil² na przestrzeni od Tuczna do Neuwedell. Terytorium to już w tym czasie nosiło nazwę Wedelland, a Polacy nazywali je Wedelskie.
  Głównymi punktami oparcia Wedlów w Ziemi Wałeckiej były dwa grody warowne, a jednocześnie miasta – Frydland (lokacja w 1314 r.), zwany później Frydlandek (Mirosławiec) i Tuczno (lokacja w 1331 r.). Od tych dwóch miast ród Wedlów rozgałęził się na terenie Ziemi Wałeckiej na dwie główne rodziny: Wedelskich vel Frydlandzkich vel Fredlickich i Tuczyńskich. W połowie XV w. Wedlowie używali nazwiska w polskim brzmieniu – Wedelscy.
  Strukturę własności ziemskiej w końcu XVI w. w północnej części Ziemi Wałeckiej, czyli w utworzonym dopiero po połowie tegoż stulecia powiecie wałeckim, najpełniej odzwierciedla rejestr poborowy z 1579 r. Do Stanisławów (stryja i bratanka) Tuczyńskich oraz do Anny Tuczyńskiej wdowy po Krzysztofie należało tu w sumie 9 wsi w całości i 5 częściowo. Rejestr z 1579 r. wylicza w dobrach Stanisławów Tuczyńskich o dwie wsie całe i część jednej mniej, przypisując mylnie własność Strzalin (Strelimberg), Zdbowa (Stibowo) i Dzikowa Boltom.
  Do Regingera vel Rudegera Wedelskiego (pochodził z bocznej linii Wedlów, nie posiadającej już siedziby zamkowej) należały części 7 wsi, części 2 wsi do Elżbiety z Masowców Wedelskiej, a do Henryka Blankenburga dobra frydlandzkie – świeżo w tym czasie odziedziczone po teściu Jerzym Wedelskim, ostatnim przedstawicielu Wedlów frydlandzkich – liczące 5 wsi całych i 2 w części.
  Sprawa czasu ostatecznego objęcia dóbr frydlandzkich przez Blankenburga nie przedstawia się jasno. Bałamutne wiadomości podaje F. Schulz, według którego Jerzy Wedelski zmarł w 1600 r., innym razem, że w 1581 r., wreszcie że w 1583 r. Według danych księgi sadowej, Jerzy Wedelski w 1577 r. żył jeszcze, natomiast w 1581 r. Łukasz Górka procesuje się z córkami Wedelskiego jako spadkobierczyniami po zmarłym już ojcu. Rejestr poborowy z 1577 r. wymienia już Henryka Blankenburga jako właściciela dóbr frydlandzkich, a więc wynika z tego, że Blankenburg wszedł w posiadanie przypadającej mu części majątku jeszcze za życia teścia. Nie był on jedynym właścicielem dóbr frydlandzkich, co stwierdzić można na podstawie trwających aż do końca XVI w. sporów majątkowych Blankenburga z licznymi córkami Jerzego Wedelskiego.
  Dobra Golczów na terenie Ziemi Wałeckiej były znacznie mniejsze. Do Jana, Zybolda, Mikołaja i Kuny należało łącznie tylko 9 wsi całych i części 2 wsi. Właścicielami pojedynczych wsi byli: Popielewscy (Manteufflowie), Josue Podkomor (Puttkammer), a według rejestru z 1577 r. także Wojciech Pochorzewski. Po dwie części różnych wsi mieli Franciszek Güntersberg i Stanisław Biegański. Reszta wsi w powiecie wałeckim należała do królewszczyzn. Starostwo w Wałczu miało 4 wsie.
  Dorównywali Wedlom majątkiem Czarnkowscy. Według rejestrów poborowych z lat 1580 i 1581 w kompleksie dóbr człopskich, leżących już w tym czasie według nowego podziału administracyjnego na terenie powiatu poznańskiego, należało do czterech linii tego rodu oprócz Człopy 12 wsi całych i część jednej.
  Liczni manowie znajdowali się jeszcze w dobrach najzamożniejszych właścicieli ziemskich, a zwłaszcza Wedlów-Tuczyńskich. Często przyjmowali oni nazwiska o brzmieniu polskim od nazwy wsi, w której pierwotnie się osiedlili. Manowie Brunkowscy przebywali w Bronikowie (Brunkowo, niemieckie Brunk), Złotowscy w Złotowie, w Miłogoszczy (niemieckie Mehlgast) i w Jeziorkach (Sultendorp, Schulzendorf), Miłogoscy w Miłogoszczy, Boltowie w Strzalinach (Strahlemberg), w Dzikowie i w Zdbowie (Stibowo, niemieckie Stibbe), Kionowie w Rusinowie (Russendorp, Ruschendorf), Reczowie w Jeziorkach.
  Z danych ksiąg sądowych dowiadujemy się jeszcze o manach Pudwelsach ze wsi Hanki (Henkendorf) w dobrach Jerzego Wedelskiego z Frydlandu, a później Henryka Blankenburga, oraz o manie Tomaszu Zuko czyli Suckow z Dzikowa, lenniku Tuczyńskich. Manami byli także Turnowie wymieniani jako panowie we wszystkich rejestrach poborowych. Jako lennicy zakonu joannitów z części Chwiramu i Strączna po 1407 r. przeszli oni pod zwierzchnictwo lenne starostów i w związku z tym starosta wałecki nazywał Turnów w 1586 r. swymi wasalami. Przed XVI w. bracia Turnowie byli skoligaceni z lennikami Tuczyńskich: Wawrzyniec ożenił się z Anną Bolt, a Wilhelm z Agnes Recz.
  Z przywileju Tuczyńskich z 1599 r. wynika, iż maństwa w Ziemi Wałeckiej były niewielkie i mimo że obejmowały niekiedy całe wsie, na skutek podziałów rodzinnych na ogół nie przewyższały przeciętnych uposażeń sołtysich. Wyjątkowo duże posiadłości lenne mieli Boltowie w Dzikowie oraz Pudwelsowie w Hankach (wg rejestru z lat 1577 i 1579 – 27 lub 14 łanów). W 1581 r. wieś Golin liczyła 36 kwart roli, a Załom tylko 3 kwarty, poza łanowymi w obydwu tych osadach sołectwami.
  Tak jak w średniowieczu, obowiązywały manów w Ziemi Wałeckiej posłuszeństwo i wierność w stosunku do panów zwierzchnich. Z oświadczenia Tomasza Zuko wynika, że przysięgę wierności składano jeszcze niekiedy z zachowaniem dawnego symbolicznego ceremoniału hołdowniczego. Manowie świadczyli również posługi osobiste, dostarczając koni i pachołków na potrzeby swych panów lennych. Zapewne sami także stawali w poczcie pańskim na wypadek pospolitego ruszenia. Z pretensji wnoszonych przez braci Wedelskich do córek Krzysztofa Bolta można wywnioskować, że do posług natury osobistej i wojskowej dochodziły jeszcze świadczenia podatkowe na rzecz pana zwierzchniego z tytułu przekazanej w lenno ziemi i innych obiektów gospodarczych.
  Charakterystyczną cechą lenn prywatnych w Ziemi Wałeckiej była oparta na prawie magdeburskim zasada dziedziczenia ich nie tylko w linii męskiej, lecz także w żeńskiej. Warunki dziedziczenia jak również pozbywalności lenna wyłącznie za zgodą jego pana zwierzchniego zostały drobiazgowo określone w przywileju Wojciecha Czarnkowskiego. Szczególnie jaskrawym, ze względu na pochodzenie społeczne żony lennika, przykładem przestrzegania w praktyce tej zasady jest oświadczenie Henryka Blankenburga w procesie z Barbarą Wedelską wdową po Krzysztofie Pudwelsie, manie jej własnego ojca. Oskarżony przez swą szwagierkę o rabunek większej ilości owiec i baranów z części Henkendorfu, należącej do niej i do jej syna Wolfganga, Blankenburg odrzucił pozew przed urzędem grodzkim, motywując swe stanowisko tym, że powódka jest jego lenniczką i jako jego poddana nie ma prawa skarżyć swego pana.
  Interesująco w świetle danych ksiąg sądowych przedstawia się jurysdykcja nad manami w Ziemi Wałeckiej. Sądy mańskie znajdowały się na zamku w Tucznie i na zamku we Frydlandzie. W 1594 r. przed sądem ziemskim w Poznaniu miało miejsce wystąpienie mana Tuczyńskich – Tomasza Zuko, który wzywał swego oskarżyciela sołtysa ze Strzalin do przestrzegania już w średniowieczu ustalonej zasady „actor sequitur forum rei”, jak również replika powoda, podającego w wątpliwość prawo pana do uwięzienia swego lennika w prywatnym więzieniu na mocy prywatnego wyroku sądowego. Replika jak również stanowisko sędziów zajęte w tej sprawie były wyrazem zarysowującej się kolizji między kompetencjami sądu mańskiego a prawem ziemskim. W ordynacji Tuczyńskich dla manów z 1599 r., gdzie poświęcono najwięcej uwagi organizacji jurysdykcji lennej, znajdujemy wiele sformułowań stanowiących niewątpliwie innowację w stosunku do dawnych urządzeń sądu w Tucznie.
  Wyrazem pilnie strzeżonych uprawnień zwierzchnich panów lennych w Ziemi Wałeckiej do swych manów, w zakresie sprawowanej nad nimi jurysdykcji dominialnej, jest protestacja Krzysztofa Tuczyńskiego złożona w 1555 r. w urzędzie grodzkim, z powodu wydania przez burgrabiego (podstarościego) wałeckiego glejtu (listu żelaznego) nie znanej bliżej treści Markowi Złotowskiemu. Z drugiej strony, pan zwierzchni zobowiązywał się w przywileju lennym strzec swego lennika przy pomocy wszelkich praw.
  Niewątpliwy fakt uwolnienia się manów od zależności lennej daje się stwierdzić w wypadku Pudwelsów vel Podewilsów. Sprawa ich, nie schodząca z kart ksiąg sadowych od 1586 r. aż do końca XVI w., została ujawniona dzięki równie długotrwałym wzajemnym zajazdom zbrojnym, sporom majątkowym między Henrykiem Blankenburgiem a jego licznymi szwagierkami na tle spadku po Jerzym Wedelskim, ostatnim Wedlu na zamku frydlandzkim. Z jednego z licznych pozwów skierowanych przez córki Jerzego Wedelskiego przeciwko Blankenburgowi wynika, że po śmierci swego teścia Blankenburg zagarnął bezprawnie znajdujące się na zamku we Frydlandzie najrozmaitsze dokumenty dotyczące zapisów, sum zastawnych, kontraktów dzierżawnych, a także nadań lennych, wyrządzając przez to pozostałym spadkobierczyniom straty, szacowane przez nie na 30 tys. grzywien polskich.
  Tło sprawy Pudwelsów jest szczególnie interesujące, także dzięki wspomnianym ich koligacjom z Wedelskimi. Charakterystyczne zwłaszcza jest to, że Jerzy Wedelski wydając córkę Barbarę za swego mana Krzysztofa Pudwelsa nie uwolnił bynajmniej od zobowiązań lennych jego ani swych wnuków – Ernesta, Wolfganga i Wilhelma. Mimo, że ci ostatni odżegnywali się stanowczo od wszelkich obowiązków wasalnych w stosunku do Blankenburga, to jednak wszystkie zeznania świadków, nawet te najbardziej ogólnikowo sformułowane, łącznie z powtórnym oświadczeniem Turnów, przemawiały przeciw nim, a fakt posiadania jeszcze przed 1594 r. posiadłości lennej w Henkendorfie przez Pudwelsów stwierdziła przed sądem ziemskim w Poznaniu sama ich matka, „generosa” tym razem, bo w tym czasie już żona Güntersberga.
  Nie są znane bliżej warunki, czas ani okoliczności dobrowolnej ugody Henryka Blankenburga z Ernestem, Fryderykiem i Wolfgangiem Pudelsami, uwalniającego ostatecznie tych ostatnich od zobowiązań lennych. Nie wiadomo też dokładnie, o jakie straty wynikłe z tej umowy chodziło matce Pudwelsów i jej siostrze Elżbiecie Wedelskiej.
  W miarę wymierania poszczególnych gałęzi rodzin mańskich, coraz częściej przyłączano ich działy do alodialnej własności lub przekazywano je na warunkach zwykłej dzierżawy szlachcie polskiej. Z biegiem czasu wielu ze szlachty lennej z Ziemi Wałeckiej, a nawet całe niektóre ich rodziny, jak Kionowie i Boltowie, uległo ostatecznemu zdeklasowaniu, przechodząc do szeregu chłopów i mieszczan. Obok deklasacji zachodził też proces odwrotny – wysokiego awansu społecznego, jak w rodzinie Turnów. Podczas gdy potomkowie jednego z synów Wawrzyńca Turno z Chwiramu, o zagranicznym wprost uposażeniu, spadli do rzędu chłopów, spadkobiercy drugiego z synów tegoż Wawrzyńca stali się w 150 lat jedną z możniejszych rodzin w Wielkopolsce.
  Na przyspieszenie procesu zanikania lenn w dobrach Wedlów wpłynęło niewątpliwie wygaśnięcie w końcu XVI w. ich męskiej linii z Frydlandu. Wedlowie-Frydlandzcy przeszli wszyscy na protestantyzm, w odróżnieniu od części rodziny Tuczyńskich, wiernej katolicyzmowi i stosunkowo wcześniej dzięki koligacjom rodzinnym spolonizowanej. Także niektóre z córek Jerzego Wedelskiego wyszły za mąż za Polaków, jak Ewa żona Stanisława Kucińskiego, podkomorzego gostyńskiego, Urszula Śmiełowska żona Piotra sekretarza kancelarii królewskiej i Elżbieta żona Jana Kalińskiego pisarza ziemskiego łęczyckiego.
  Obok wpływu polskich urządzeń ustrojowych na zanikanie lenn w dobrach obydwu rodzin Wedlów w Ziemi Wałeckiej, miał tu także znaczenie narastający w ciągu XVI w. proces usamodzielniania się lenników szlachty zamkowej (Schlossgesessene) w sąsiednich krajach, na Pomorzu Zachodnim i w Brandenburgii.

Przemysław Bartosik

PS. Oprac. m.in. na podstawie badań naukowych Stefana Chmielewskiego z Poznania.

Data dodania: 13-03-2009

  powrót do listy dzieje regionu
  Program działania  |   Struktura  |   Kontakt  
Copyright © RTHZW - WAŁCZ 2008-2017
Projekt i wykonanie: